piątek, 13 listopada 2015

Rozdział 11: "Ten twój Niall już ci nie pomoże. "



Nie do wiary że to już połowa wakacji.
Jeszcze miesiąc i znowu szkoła. Tak w zasadzie to college. Ja, Laura, Harry i Niall dziwnym trafem idziemy do tego samego. W sumie to sami sobie go wybieraliśmy. Ja i Laura już od lat wybieramy te same szkoły. Ale Harry i Niall... Nie wiem. Może Niall zdecydował ze względu na mnie? A Harry to czysty przypadek? Albo też podąża za przyjacielem? Nic nie wiem, i narazie nie chce wiedzieć. Jedyne, co chcę narazie wiedzieć to o co chodziło tej dziewczynie. Najprawdopodobniej o imieniu Mel. Naprawdę aż tak bardzo nie znam Niall'a? Jest też opcja, że ona kłamie, jak z nut. Może poprostu nie ma co robić i chce zrujnować komuś życie? Dziwne.

-Dove? - z zamyślenia wyrwa mnie Niebieskooki. Patrzy na mnie, marszcząc brwi. Jego wyraz twarzy jest pytający.
-Tak?
-Co się dzieje?
-Nic.
-Odkąd wróciliśmy, zachowujesz się inaczej.
-Inaczej?
-Tak.
-Dlaczego ?
-Cały czas chodzisz zamyślona, smutna. Masz jakiś problem?- spytał siadając obok mnie na łóżku.
-Problem? Nie, żadnego.
-Na pewno?
-Tak. -kłamię.
-To chodź. Idziemy.
-Gdzie?
-Zobaczysz. - łapie mnie za rękę i  ciągnie w stronę drzwi. Schodzimy na dół, Nialler bierze kluczyki od samochodu z blatu i wychodzimy z domu.


Wsiadamy do auta.
-Gdzie jedziemy?
-Nie ważne.
-Ważne.
-Nie.
-Tak.
-Nie denerwuj się tak kochanie, to szkodzi urodzie. -śmieje się.
-Ja się nie denerwuję. - zakładam ręce na klatce piersiowej.
-Denerwujesz.
-Nie.
-Niech ci będzie. Ale to ostatni raz, kiedy ci odpuszczam. Rozumiesz ?
-Jak to?- on się tylko zaśmiał. Nie zauważyłam jak samochód ruszył i się zatrzymał. Jesteśmy przed wielkim budynkiem. Kolorowe światła, głośna muzyka. Tak, to impreza.

-Niall!
-No co? Nie bądź imprezową kupą, Dove.- śmieje się podchodząc do mnie.
-Nie jestem imprezową kupą. Zobacz jak ja wyglądam! Nie powiedziałeś mi, a mogłam się przebrać.. -jęczę.
-Wyglądasz ślicznie. I nie marudź  bo powiem chłopakom że jesteś imprezową kupą. - zupełnie jak dziecko pokazałam mu język, a on jeszcze głośniej się zaśmiał.


Weszliśmy do środka. Jest pełno ludzi. W rogu pabu stoi kanapa. Obok są toalety. Idę za Niallem nie  puszczając jego dłoni. Mnóstwo ludzi patrzy na mnie. Nie wiem dlaczego. Po chwili Niebieskooki zatrzymuje się. Widzę że wita się z jakimś kolesiem. Gada z nim chwilę. Staram się nie słuchać ich rozmowy, ale nie mogę. Zbyt ciekawska jestem.
-No stary. Szacun, niezła ta twoja  nowa dupa. - fuuj! Ohyda! Czuje jak mi podchodzi kolacja do gardła.
-Dzięki, ale się nie rozpędzaj. - zupełnie poważnie odpowiada mu Niall.
-Luzuj, chyba nie chcesz wystraszyć kolejnej laski, co?
-Hamuj się. -mówi przez zaciśnięte zęby.
-Spokojnie. -unosi ręce do góry i odchodzi. Udaję że nie słyszałam ich rozmowy.
-Chcesz potańczyć? -pyta.
-Jasne. - wyszliśmy na środek sali. Po kilkunastu minutach jestem wykończona tańczeniem.

-Przerwa? -pyta
- Dziękuję. -siadamy na kanapie. Odpoczywamy chwilę.
-Pójdę po coś do picia.- mówi w końcu Niall.
-Dobra.- mówię i uśmiecham się, choć wcale tego nie chcę. Boję się zostawać sama. Nie wiem dlaczego, ale boję. Czekam chwilę. Patrzę na ludzi, którzy obijają się o siebie na parkiecie. Nagle mój nadgarstek zostaje mocno ściśnięty. Ktoś ciągnie mnie w stronę tylnych drzwi nic nie widzę . Jest ciemno. Po sylwetce postaci, stwierdzam że to mężczyzna, ale nie Niall. Zaczynam krzyczeć. Niestety. Druga nieznajoma dłoń zakrywa mi usta. Czuję się pokonana.
Zauważam że jestem już na zewnątrz. Zostałam podparta do ściany, która jest zimna. Oba moje nadgarstki są  mocno przywarte do niej. Znowu zaczynam krzyczeć.
-Zamknij się! - słyszę ochrypnięty głos.
-Niall! -krzyczę totalnie wystraszona. Moje policzki są już mokre od płaczu.
-Ten twój Niall już ci nie pomoże. - poznaję ten głos..
-Beck! Zostaw mnie! - Beck to mój były. Jest strasznie zazdrosny. Zawsze był. Raz gdy rozmawiałam z kolegą, dostałam od niego. Wtedy z nim zerwałam.
-Dlaczego miałbym?
- Jeśli mnie puścisz, to nic nikomu nie powiem.
-Śmieszna jesteś.
-Niall! - znowu krzyczę.
-Powiedziałem, zamknij się! - znowu krzyczy. Ale to nie wszystko. Znowu poczułam jego silną dłoń na swojej twarzy. Tak, on znowu mnie uderzył.
-Daj mi do cholery spokój!
-Już ci powiedziałem że tego nie zrobię.
-Czego ty palancie chcesz?
-Dużo rzeczy- pluję na niego- niegrzeczna. - śmieje się szyderczo.
-Chrzań się. Niall!
-Stul twarz! - i znowu. Po raz kolejny dał mi poczuć, jakim dupkiem jest. Nienawidzę go! Po tym jak mnie już trzeci raz uderzył, nic  nie czuję, oprócz tego, jak mnóstwo łez leje się ze mnie. Ból uścisku Becka ustał. Zsuwam się plecami po zimnej ścianie patrząc jak Niall go tłucze. Krew się leje. Nie tylko z obitej mordy Becka, ale i z mojej. Widzę z jaką nienawiścią Niall zadaje kolejne ciosy. Podoba mi się to. Niech teraz płaci za to co mi zrobił.
-Zabijesz go. - wyduszam z siebie.
-Należy mu się. -odpowiada kopiąc leżącego już Becka.
-Już go zostaw. - odciągam Nialla od jego ofiary.
-Idziemy. -mówi stanowczo.
-A ty tu gnij. Szmato. - rzucam i idę za Niallem.
Jesteśmy u niego w domu.



-Wszystko w porządku? -pyta szybko.
-Tak. Ale boli, bardzo.
-Wiem słońce -przytula mnie do siebie- bardzo cię przepraszam.  Obiecałem ci.
-To nie twoja wina..
-Moja. Gdybym cię tam nie zostawił..
-Ej, jest dobrze. Żyję.
-Obiecałem ci.
-Nie wiedziałeś.
-Ale obiecałem.
-Żyję.
-Na szczęście.
-Szczęście to było patrzenie jak go tłuczesz. -śmieję się.
-Znasz go w ogóle?
-Niestety tak.
-Kto to?
-Mój były..
-Ile razy cię uderzył?
-Jak byliśmy razem to raz. A przed chwilą dwa.
-Cholera! - krzyczy.
-Nie obwiniaj się o wszystko.
-Nie potrafię.
-To cię nauczę. -uśmiecham się.
-Super. -uśmiecha się do mnie, po czym całuje.
**********************************
college- [wymawiaj : koledż] szkoła po liceum.
Witajcie moi drodzy :) jak się podoba rozdział ??
KOMENTARZ = MOTYWACJA= NOWY ROZDZIAŁ ♡.♡


wasza Directioner 😍





poniedziałek, 2 listopada 2015

Rozdział 10: "Mówiłam ci już, że go uwielbiam i nie zdejmę go, dopóki nie przestanę cię kochać. "




-Wesołej miesięcznicy ! - krzyczy z szerokim uśmiechem na twarzy. Jest ubrany w czarny garnitur, a w rękach trzyma bukiet czerwonych róż i wino.
-Jaki ty kochany. - uśmiecham się i zapraszam do środka.
-Ugotowałam spaghetti. - śmieję się wkładając bukiet do wazonu z wodą.
-Pewnie będzie pyszne. - widzę jak Niall siada do stołu. Wyjmuję dwa kieliszki do wina i stawiam je na stół. Do każdego z nich nalewam porcję czerwonego trunku i siadam na przeciwko Niebieskookiego.
Podczas jedzenia, dużo się śmieliśmy. Zazwyczaj z siebie nawzajem.
Skończyliśmy jeść, a w tle leciał ten sam kawałek, jak wtedy gdy byliśmy na imprezie u Zayn'a, a Niall poprosił mnie do tańca.
Niebieskooki wstał od stołu i podszedł do mnie.
-Czy mogę prosić? -pyta grzecznie i wyciąga dłoń w moją stronę. Uśmiecham się do niego i łapię go za rękę. Idziemy na środek pokoju i przytuleni do siebie zaczynamy tańczyć. Jego dłonie szybko zjeżdżają na dół moich pleców. Ja zakładam ręce na jego szyi. Mocno wtulam się w chłopaka. Gdy piosenka kończy się, Niall okręca mnie ostatni raz i całuje w rękę.
Ja przybliżam się do niego i całuję.

Jesteśmy na lotnisku. Żegnam się z babcią oraz rodziną Niall'a. Wchodzimy do samolotu. Siadam pomiędzy Niallem, a Liv. Moją uwagę przyciąga dziewczyna. Ta sama która zaczepiła mnie w barze. Ignoruję jej przenikliwy wzrok i zaczynam rozmawiać z Niall'em. Gdy opowiada mi o swoim dzieciństwie, usypiam. Opieram głowę o jego ramię i poprostu usypiam wsłuchując się w jego  głos. Budzę się dwie godziny później.
-Och. Moja księżniczka wstała. - uśmiecha się szeroko, szepcząc mi do ucha. Przecieram oczy i składam delikatny pocałunek na jego rozgrzanym policzku.
-Ty też spałeś. -mówię.
-Trochę. - wzrusza ramionami.
-Ile zostało do lądowania?
-Dwie godziny.- przewracam oczami.
-Wytrzymasz.
-No, wytrzymałam miesiąc z tobą, więc dwie godziny w samolocie to dla mnie nic. -śmieję się.
-No dziwie się że wytrzymałaś..
Bo przecież jestem taki wkurzający, irytujący, głupi i w ogóle..- wymienia na palcach- O, i jeszcze jesteś idiotą..- dokańczam.
-Może i jestem idiotą, ale na pewno słodkim, prawda kochanie? - mówi szeroko się uśmiechając.
-Jasne.-potakuję i śmiejemy się.
Już kilka minut bawię się wisiorkiem, który dostałam od Niall'a. Jest srebrny i jest na nim wygrawerowane "Niall". Przypominam sobie słowa, które powiedział gdy mi go wręczył.
"Żebyś nigdy nie zapomniała, od kogo to dostałaś."
Uśmiecham się myśląc o tym wspomnieniu.
-Podoba ci się? -pyta Niall.
-Mówiłam ci już, że go uwielbiam i nie zdejmę go, dopóki nie przestanę cię kochać.-
Uśmiecham się patrząc mu w oczy.
-Mam nadzieję że ten dzień nigdy nie nadejdzie. -mówi.
-Ja też.
**********************************************

niedziela, 25 października 2015

Rozdział 9: "Ja cię tylko ostrzegam. Uważaj na siebie. On jest niebezpieczny. "


Hej pysie ♡.♡ Co u was ? No... U mnie nie najgorzej >_< trochę mnie zawiedliście. Znowu ten sam temat :( "mało komentarzy"
Co się dzieje ? Kiedyś były nawet po 3 kom, a teraz.. cud jak 1 jest :'( Trochę mi przykro :| Jak już mówiłam mam trochę rozdziałów "na zapas" więc jakbyście się poprawili z tymi komentarzami to bym mogła nawet codziennie je dodawać. :) (dopóki by mi się nie skończyły) mam nadzieję że się uda, bo naprawdę robi się coraz gorącej <3 myślę że wam się spodobają nowe rozdziały :)
To tyle ode mnie <3 Bay ❤
~Directioner 😍
********************************

Wciąż jesteśmy w Mullingar.
Jestem z Niallem w barze. Siedzimy, rozmawiamy i śmiejemy się.
Zauważam że do budynku wchodzi jakaś dziewczyna. Nie zwracam jednak zbytnio na nią uwagi. Niall wyprostował się  i wstał od stolika.
-Muszę iść do toalety.
-W porządku.- odprowadziłam go wzrokiem. W końcu wyjmuję telefon z kieszeni i przeglądam go . Podchodzi do mnie ta dziewczyna. Jest zupełnym przeciwieństwem mnie. Jest brunetką, ma zielone oczy i trochę wyższa ode mnie. Siada na miejscu, gdzie wcześniej siedział Niebieskooki. Przyglądam jej się ze zdziwieniem.
-O co chodzi? -pytam.
-O ciebie - odpowiada- przyszłaś tu z Niallem?
-Co cię to obchodzi? - mrużę na nią oczy.
-Ja cię tylko ostrzegam. Uważaj na siebie. On jest niebezpieczny.
-Skąd możesz to wiedzieć? - syczę.
-Byliśmy kiedyś razem. Do czasu, kiedy..- zerwała się z miejsca, gdy zobaczyła że Niall wraca. Wybiegła z baru szybciej, niż tu weszła. O co mogło jej chodzić?  Dlaczego zerwali ?
Niall siada z powrotem na swoje miejsce i uśmiecha się do mnie szeroko.
-Mogę zadać ci kilka pytań?
-Dawaj.
-Ile miałeś dziewczyn przede mną?
-Głupie pytanie.
-Nie prawda.
- Nie wiem... Może 7...
- Jak miała na imię twoja ostatnia?
-Kurde, Dove. O co ci chodzi?
-O nic.
- Mel.
-Mel?
-Tak.
-Dlaczego zerwaliście? - walę prosto z mostu. Widzę że te pytanie sprawiło mu kłopot.
-No bo.. - jego wypowiedź przerwała kelnerka, która przyniosła nam jedzenie. Ulżyło mu, widziałam to.
Po zjedzeniu kolacji wyszliśmy z baru. Idziemy chodnikiem trzymając się za ręce. Zmierzamy w stronę naszej ulicy. Cały czas trwa ta niezręczna cisza.
-Dlaczego o to pytałaś? -Niall jak zwykle ją przerwał. Nie wiem czy powinnam mu mówić o tym co się stało.
-Po prostu. Chciałam wiedzieć.- on nie odpowiada. Jest bardzo tajemniczy. Podoba mi się to.
Mijamy dom Nialla.
-Niall, minęliśmy twój dom.
-Wiem.
-I ?
-Chcę cię odprowadzić. - gdy dotarliśmy pod dom mojej babci zatrzymaliśmy się.
Stoimy naprzeciw siebie i patrzymy sobie w oczy.
-Kocham cię -mówię wciąż wpatrując się w jego tęczówki. On nic nie mówi tylko uśmiecha się lekko. Jego wyraz twarzy nie wyraża żadnych emocji- przepraszam..- bełkoczę i odwracam się plecami. On jednak łapie mnie za ramiona i przekręca tak, że znów jestem twarzą do niego. Całuje mnie i mówi
-Ja ciebie też kocham. - uśmiecham się i idę w stronę drzwi. Odwracam się i ostatni raz uśmiecham się do niego, po czym wchodzę do domu.
-Cześć. - wołam.
-Cześć. - słyszę cichy głos Olivi dobiegający z salonu.
-Gdzie babcia?- pytam zamykając drzwi na zamek i klucz.
-Niedawno poszła się położyć.
-Już? -pytam zdziwiona.
- No wiesz, 20 to czas snu dla emerytki. - śmiejemy się wspólnie, a ja siadam obok niej.
-Co oglądasz?
- "Kobiety które zabijają."
-Mhm. Niezbyt zachęcający tytuł.
-Wiem, ale nie ma nic innego.
-Tak myślałam.
-Co u was?
-"Nas" ?
-Ciebie i Nialla.
-Aha.. No w sumie to dobrze. Ale głowię się nad czymś..
-Nad czym?
-Jak byliśmy w barze i Niall wyszedł do toalety..
-Czekaj..- przerwała mi i wzięła pilot od telewizora do ręki, po czym go wyłączyła.- Mów dalej. - przewróciłam oczami i kontynuowałam..
Jak już jej opowiedziałam tą dziwną historię, przyglądała mi się chwilę.
- "Uważaj na siebie, on jest niebezpieczny." -cytowała.
-Tak..
-A może ona jest jakaś chora psychicznie, czy coś?
 -Przestań.. Wyglądała normalnie..
-Nie mam zielonego pojęcia o co mogło jej chodzić. - przyznaje.
-Ja też nie..
Leżę na łóżku, próbuję usnąć, ale nie mogę. Mimo tego co się stało, jestem w sumie szczęśliwa. Pogadałam z siostrą, zwierzyłam się itd..
Za 2 dni wylatujemy do Londynu.. Ciekawe czy coś się zmieni.
Prawie zapomniałam! Jutro mamy rocznicę. Muszę kupić coś Niall'owi. Przez dość długi czas zastanawiałam się co mu kupić. Nic jednak nie wymyśliłam. Jakimś cudem usnęłam.
Przecieram oczy patrząc na zegarek.  8:37.  Szybko wstałam i ogarnęłam się. Poszłam pod prysznic, umyłam głowę, zęby itd. Ubrałam letnią sukienkę, zrobiłam make-up, a włosy związałam w wysokiego kucyka.
-Liv, jedziesz ze mną? - pytam siostrę lekko szturchając ją w ramię.
-Nie. -burczy.
-Nawet nie wiesz gdzie.
-Gdzie?
-Na zakupy.
-Nie.
-To nie. -wzruszam ramionami i zakładam swoją torebkę przez ramię, po czym wychodzę z pokoju.
Schodzę po schodach. W kuchni widzę babcię, która czyta gazetę i pije herbatę, jak co rano.
-Babciu, jadę na zakupy..- oznajmiłam zakładając buty.
-Czym?
-Pewnie autobusem.
-Przestań! -krzyczy i podaje mi klucze od swojego auta.
-Babciu ja nie mam prawa jazdy.
-Oj.. Nie przesadzaj. Zabaw się dziewczyno ! Jak coś to będzie na mnie.- mówi i się śmieje.
-Jesteś super babciu, dziękuję. - uśmiecham się do niej i wychodzę z domu.
Podchodzę do auta, a następnie wchodzę na miejsce kierowcy. Rok temu zdawałam prawko, ale oblałam... Nie ważne. Ważne, że jeszcze pamiętam jak się jeździ. Odpalam silnik i ruszam. Po 10 minutach jestem przed galerią handlową. Wychodzę z samochodu i zamykam go.
Chodzę po sklepach już godzinę. Niby już kupiłam prezent dla Nialla, ale szukam jeszcze czegoś dla siebie. Nic jednak nie ma.
Postanawiam wrócić. Jest 11:00.
10 minut później jestem z powrotem w domu.

-Hej, skarbie.
-Hej, co słychać?
-Bardzo dobrze.
-Super.
-Mógłbyś przyjść do mnie ?
-Jasne, o której?
-Za godzinę.
-Świetnie. To do zobaczenia. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Chcę przygotować kolację dla Niall'a. Poprosiłam babcię, żeby pojechała gdzieś z Olivią. Tak mają zrobić, ale chciały pomóc mi jeszcze wszystko przygotować. Nakryły do stołu. Ja ugotuję spaghetti i takie tam.. Mija pół godziny. Stół nakryty. Kolacja prawie gotowa. Tylko ja wyglądam jak jakiś wycieruch ! Idę na szybki prysznic.  Zakładam sukienkę i czarne szpilki, a  włosy rozpuszczam.
Jest już 16.00. Liv i babci już nie ma. Jedzenie jest gotowe. Czekam tylko na Nialla.
W końcu ktoś puka do drzwi. Otwieram i widzę go.
**********************************

poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział 8: "Bo z tęsknoty się głodziłam."


- Nie wiem. Wiem jedynie że mają dwóch synów.
-Gregg! Gregg to brat Niall'a! -krzyczę i biegnę do łazienki. Myję zęby i robię makijaż. Rozczesuję włosy i ubieram się w jeansowe  spodenki i koszulkę. Włosy pozostawiam rozpuszczone.  Babcia i Liv patrzą na mnie jak na wariatkę.
-Który numer domu ?
-13 chyba.
-Dziękuję ci bardzo, babciu. -całuję ją w czoło i wychodzę. Zza drzwi słyszę jeszcze jej głośny śmiech.
Idę, a w sumie to biegnę w stronę wskazanego mi adresu.
-10, 11 , 12... -mówię sama do siebie - 13 ! Jest!
Podchodzę do drzwi dużego, pięknego domu który prawdopodobnie należy do rodziców Nialla. Niepewnie naciskam na guzik dzwonka. Spoglądam na zegarek, który mam na nadgarstku. Jest 11. Może jeszcze śpi...
Po dłuższej chwili ktoś otwiera mi drzwi. To nie kto inny, jak mój Niall! Tak! Wreszcie!
Jest ubrany w swoje szare, dresowe spodnie, a na jego torsie, nie ma koszulki. To co trzymał w dłoni upadło na ziemie, robiąc hałas.
Rzuciłam mu się w ramiona. Moje ręce oplątane są wokół jego szyi, a nogi wokół pasa. Przytulam go mocno.
-Tak bardzo tęskniłam. - mówię prawie niesłyszalnym głosem, a po policzkach znowu spływa mi ta słona ciecz. Leje się ze mnie całymi strumieniami.
-Ja też. - jego dłonie masują delikatnie moje plecy.
-Czemu jesteś lżejsza, niż ostatnio kiedy cię nosiłem?
-Bo z tęsknoty się głodziłam. - mówię , a Niall się śmieje.
-Kocham jak się śmiejesz. - odrywam głowę od jego ciała i opieram swoje czoło o jego i się uśmiecham.
-A ja kocham ciebie. - uśmiecha się i całuje mnie.  
-Bardzo mi tego brakowało, wiesz ?
-Wiem, bo mi też tego brakowało. - uśmiecha się i znowu mnie całuje.
Ktoś odchrząkuje za plecami Nialla. Odklejamy się od siebie, a Niall stawia mnie na ziemi.
-Mamo, to jest Dove. Dove to jest moja mama. - przedstawia nas sobie i uśmiecha się do mnie szeroko.
-Dzień dobry pani.-uśmiecham się do mamy Niebieskookiego.
-Witaj skarbie - uśmiecha się do mnie i przytula.
Siedzimy na kanapie, oglądając album ze zdjęciami.
-Och, a tu Niall miał rok. - mówi starsza kobieta wskazując na zdjęcie. Niall kręci głową z poirytowania.
-Mhm. Mamo my już musimy iść. - mówi Niebieskooki wstając z kanapy. Ja również wstaję i podchodzę do Nialla stając obok niego.
-Dlaczego ?- pyta zdziwiona i posmutniała.
-Po prostu. Musimy.
-Dobrze. Idźcie. - mówi i macha ręką.
Nialla łapie za rękę i wychodzimy z domu. Idziemy chodnikiem wciąż trzymając się za ręce. Nikt z nas się nie odzywa, ale Niall przerywa to milczenie.
-Jak się tu znalazłaś?
- Moja babcia niedawno się tu przeprowadziła i dzisiaj przy śniadaniu Liv wspomniała jej o tobie. Powiedziała mi że mieszka tu rodzina o twoim nazwisku. Na początku nie byłam pewna czy to może o ciebie chodzić, ale jak powiedziała że mają dwóch synów to wiedziałam już że to prawda. -patrzę na niego i uśmiecham się.
-I co zrobiłaś później?
-Później ogarnęłam się  i przybiegłam do ciebie.
-Biegłaś do mnie? - śmieje się.
-Taaaak. -również się śmieję.
- Jesteś super. - zatrzymuje się.
-Wiem. - mówię a on mnie całuje. Stoimy na chodniku i się całujemy. Moje włosy rozwiewa mocny wiatr. Zapewne wyglądamy uroczo.

Wciąż spacerujemy ulicami. Rozmawiamy o tym, co się działo jak się nie widzieliśmy.
-Na ile zostajesz u babci?
-Tydzień.- uśmiecham się.
-Czyli że razem wracamy do Londynu. - szeroko się uśmiecha.
-Tak.
*******************************
Heej :D Dlaczego tak szybko rozdział? Bo pod ostatnim nareszcie pojawił się kom 😉
I'm happy ! XD mam już napisane kolejne rozdziały :) (do 11 włącznie) cieszycie sie ? Jeśli będzie dużo komentarzy to mogę dodawać nawet co 2 dni, dopóki mi się nie skończą :)
alf to tylko gdy znów zaczniecie się odzywać.. Pod poprzednimi rozdziałami liczba komentarzy to oczywiście 0.. Zawiodłam sie trochę. :(
a jak relacje z tego rozdziału ?? 👆 cieszycie się że Niall wrócił? Bo ja bardzo :D
przepraszam za wszelkie możliwe błędy :\
do nexta misie 😍
~Directioner 😍

sobota, 17 października 2015

Rozdział 7: "Niall, Niall Horan. I tak, jest BARDZO przystojny."

Rozdział 7: "Niall, Niall H
Na pierwszy rzut oka pomyślałam sobie "Irlandia", ponieważ na ścianie wisi flaga tego kraju, a po drugiej stronie drzwi, wyryta jest na nich czterolistna  koniczyna. Na innej ścianie są poprzyklejane zdjęcia. Na kilku z nich rozpoznaję Niall'a. Przejeżdżam opuszkami palców po twarzy Niebieskookiego i uśmiecham się sama do siebie. Wychodzę z pokoju, ostatni raz patrząc na niego kątem oka. Schodzę na dół i biorę telefon do ręki. Dzwonię do Laury.
-Halo?
-Cześć
-Cześć, co tam?
-Dobrze. Co robisz?
-Jem.
-A chciałabyś wpaść?
-Dobra. Jesteś u Niall'a, prawda?
-Tak. -śmieję się.
-Okey. Babski wieczór.
-Dokładnie.
-To zaraz będę.
-Czekam.
Odłożyłam komórkę na miejsce i zaczęłam szukać jakichś przekąsek.
-On musi mieć ich tu mnóstwo. Łakomczuch. -mówię  do siebie. W końcu znalazłam. Chipsy, żelki, cukierki. Z lodówki wyjęłam Colę. Wszystko poukładałam na stoliku, który stał przed kanapą. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Otwieram i widzę jak zwykle uśmiechniętą Laurę. Witam ją i zapraszam do środka. Powiesiła swoją torebkę na wieszaku i usiadła na sofie.
-Co oglądamy? -pytam podchodząc do szafki z płytami.
-Komedia romantyczna?
-W porządku. Może to? - pokazuję jej płytę.
-Okey. - włączam płytę i za moment film się zaczyna. Podczas oglądania, bardzo dużo się śmiejemy, płaczemy. Mega dziwny wieczór.. Film trwał niespełna 2 godziny. Teraz leżymy w łóżku.
-Naprawdę szukasz pracy?
-Tak. Jestem już dorosła, trzeba zacząć na siebie zarabiać.
-Może ja też powinnam?
-Nie wiem.. A chcesz? Bo wiesz, tobie nigdy nie brakowało kasy.
-Tak, ale nigdzie jeszcze nie wyjeżdżam, więc..
-Jak chcesz.
-Jak się czujesz?
-O co ci chodzi? -pytam zdziwiona unosząc się na łokciach.
-No że Niall'a nie ma i w ogóle.
-Aa.. O to.. No jest mi ciężko, ale staram się o tym wszystkim za dużo nie myśleć.-wzruszam ramionami.
-Będzie dobrze. -odwraca się do mnie i uśmiecha. Ja również się uśmiecham, a potem obie zasypiamy.
Minął tydzień odkąd Niall wyjechał.. Właśnie wracam z pracy. Taaaaa.. Znalazłam ją. Jestem opiekunką do dzieci. Lubię tą pracę. Ogółem, to lubię dzieci. Jest dobrze płatna, więc jestem zadowolona. Wchodzę do domu Niebieskookiego. W rękach mam mnóstwo toreb. Idę z nimi do kuchni, a następnie je rozpakowuje. Z szafki Teda wyjmuję jego smycz, po czym wołam go i zaczepiam o obrożę. Zakładam swoją torebkę przez ramię i wychodzę z domu wcześniej go zamykając na klucz. Idę z psem w stronę mojego domu. W końcu docieram na miejsce. Wchodzę spuszczając Teda ze smyczy.
-Cześć kochanie.- wyskakuje mama zza lady kuchennej.
-Cześć mamo.
-Mam dla ciebie wiadomość.
-Słucham. - zakładam dłonie na biodrach głośno wzdychając.
-Razem z Olivią lecicie dzisiaj do babci.
-Jak to "lecicie"? -pytam zdziwiona.
-Babcia przeprowadziła się niedawno do Mullingar. - wiedziałam, że gdzieś już słyszałam tą nazwę..
- W porządku. O której mamy samolot?
-18:30.
-Mamo!- krzyczę wkurzona- wiesz która jest godzina?!
-Wiem, 17.
-Właśnie!
- No to się ruszaj! Godzinę masz!
-Bardzo śmieszne! -mówię poirytowana przewracając oczami- Ted! -wołam psa zaczepiając go z powrotem na smycz.-
-Ja zawiozę Olivię na lotnisko. Ty zamów sobie taxi.- mówi podając mi 20 dolarów. Zabieram jej z ręki banknot i wychodzę. W kilka minut dochodzę do domu Niallera. Wchodzę i biegnę na strych po klatkę dla Teda.
Wchodzę do sypialni i biorę swoją walizkę. Wrzucam do niej wszystko co będzie mi potrzebne. Na końcu wkładam do niej Niallerową bluzę, wcześniej ją przytulając. Z walizką schodzę na dół. Do oddzielnej torby spakowałam rzeczy dla Teda.
Jesteśmy na lotnisku. Ostatni raz żegnamy się z mamą.
" Pasażerów lecących lotem 204 do Mullingar prosimy o wejście do samolotu." Pojedyńcza łza spływa mi po zimnym policzku, gdy przypominam sobie, jak byłam z Niallem na lotnisku. Wchodzimy do samolotu wcześniej oddając nasze bagaże i klatkę z psem do obsługi. Na szczęście znalazły się 2 wolne miejsca obok siebie.
-Przepraszam, ile będzie trwał lot?-pytam obok przechodzącą *stewardesse.
-Około 5 godzin. - mówi uśmiechając się miło.
-Dziękuję.
Lecimy już ponad godzinę.
-Zapomniałam!.. -krzyczę chowając twarz w dłoniach.
-O czym?- pyta siostra.
-Zapomniałam zadzwonić dzisiaj do Niall'a.
-Daj spokój. Na pewno zrozumie. - mówi połykając kolejne uprażone ziarno popcornu.
-Może.- wzruszam ramionami i przerzucam wzrok na szybę. Po kilkunastu minutach zasypiam.
-Dove obudź się, zaraz lądujemy. - słyszę zaspany głos Liv. Przecieram oczy, i odpinam pasy, zgodnie z informacją od pilota.
Na lotnisku czeka na nas babcia.
Zauważyła nas, bo biegnie w naszą stronę. Po chwili znajdujemy się w jej ramionach.
-Cześć dziewczynki.
-Cześć babciu.- mówimy w tym samym czasie.
-Chodzicie. - macha ręką i podąża przed siebie. Idziemy za nią razem z bagażami.  Wsiadamy do jej starego, ale wciąż zadbanego auta. Na dworze jest już ciemno, bo jest już północ. Po zaledwie 10 minutach jazdy jesteśmy w nowym domu babci. Bardzo mi się podoba. Rozpakowuje wszystkie swoje rzeczy i układam do szafy,która jest w pokoju gościnnym. W tym, w którym będę mieszkać razem z Liv przez najbliższy tydzień... Posłanie dla Teda również rozkładam, ale na podłodze. W końcu bezsilna opadam na łóżko. Obok śpi już Olivia. Nie mam siły dzwonić do Niall'a. Zrobię to jutro. On też pewnie już śpi. W tym właśnie przekonaniu zasypiam.
Jest ranek. Siedzimy przy stole jedząc śniadanie.
-Tak w zasadzie, to czyj to pies?- pyta babcia patrząc na Teda, który wbiegł do kuchni.
-Chłopaka Dove. - wtrąca Liv upijając łyk herbaty.
-Ojej.. Znalazłaś chłopaka? -pyta staruszka patrząc na mnie spod swoich okularów do czytania. Nie to że wcześniej nie miałam chłopaka, poprostu babcia nie musiała wiedzieć o takich rzeczach.
-Tak babciu.
-Jak się nazywa? Przystojny chociaż?  -dopytuje, czego naprawdę nie lubię.
-Niall, Niall Horan. I tak, jest BARDZO przystojny. - zabawnie podkreślam słowo "bardzo".
-Horan?
-Tak. - odpowiadam spokojnie, wiedząc że babcia czasami niedosłyszy. W końcu nie należy już do tych młodych.
-Dlaczego przywiozłaś go ze sobą? 
-Niall wyjechał do rodziców. Nie mógł wziąć go ze sobą.
-A gdzie mieszkają jego rodzice?
-Gdzieś w Irlandii.
-Bo wiesz, na mojej ulicy mieszka państwo o tym nazwisku.- gdy babcia to powiedziała, moje serce zaczyna bić szybciej. W innym tempie. Czy to możliwe?
-Czy to możliwe, że może chodzić o Niall'a?

**********************************
*stewardessa - kobieta obsługująca pasażerów samolotów
*Mullingar- miejscowość w Irlandii.

środa, 7 października 2015

Rozdział 6: " Do pana Horana poproszę."


Jestem w domu Nialla. Siedzę na kanapie z laptopem w rękach. Szukam ogłoszeń do pracy. Szukam już godzinę, ale wciąż nie ma nic co mogłoby mnie zainteresować. Przez moje uszy obija się dźwięk telefonu, który dzwoni gdzieś w mojej torebce. Niechętnie wstaję z wygodnej sofy i podchodzę do wieszaka, gdzie wcześniej powiesiłam rzecz, do której zmierzam. Wygrzebuję komórkę z pojedynczej kieszeni swojej torby i odbieram ją.
-Tak, mamo?
-Dove, przyjdź do domu na obiad. Gotuję spaghetti.
- dziwi mnie to, z jakim spokojem mówi do mnie. Miałam  ochotę jej odmówić, ale jak usłyszałam "gotuję spaghetti" przełamałam się, ale to tylko dlatego że to moje ulubione danie. Z chęcią zabrałabym ze sobą Nialla, ale go nie ma.. Z pewnością smakowałoby mu spaghetti mojej mamy. Robi najlepsze spaghetti jakie kiedykolwiek jadłam. -
-Dobrze. - zgadzam się i powoli wydycham nagromadzone powietrze z moich płuc.-
- Bądź na 14.
-Okey, do zobaczenia.
- ta krótka wymiana zdań i tak mnie dość zdenerwowała. Wracam do mojej poprzedniej pracy. Wygodnie układam się na kanapie i kładę laptopa na kolanach. Sprawdzam godzinę, jest 12. Mam jeszcze dwie godziny.
Następne pół spędzam na dalszym poszukiwaniu oferty pracy. Mam coś na oku, ale zadzwonie do nich jutro. Dziś przecież niedziela. Wyłączam laptop i zostawiam go na stoliku do kawy. Podchodzę do lady kuchennej i z jednej z szafek wyjmuję karmę dla psa. Nasypuję porcję do miski Teda i chowam torbę. Biorę drugą miskę psa i nalewam do niej czystej, zimnej wody. Wołam psa, a po chwili przybiega do mnie, a ja go głaszczę. Pokazuję na miski z jedzeniem i pies zaczyna jeść. Przyglądam się chwile Tedowi, po czym idę na górę ku pokojowi Nialla. Wchodzę i wyjmuję ze swojej torby sukienkę. Jest czerwona i dość obcisła. Zabieram ją i idę do łazienki. Biorę szybki prysznic i rozpuszczam włosy. Poprawiam make- up i zakładam sukienkę. Schodzę na dół. Ubieram czarne baleriny. Zabieram torebkę, a do niej wrzucam telefon, który wcześniej rzuciłam na kanapę. Wychodzę z domu i zamykam za sobą drzwi na klucz, który dał mi Niebieskooki.
Dotarłam już do domu. Stoję przed drzwiami, spoglądam na zegarek który zdobi mój nadgarstek. 13:55.
Dzwonię dzwonkiem do drzwi, a po chwili otwiera mi je moja siostra. Witamy się uściskiem i uśmiechem. Wchodząc do domu zauważam nakryty stół przy którym siedzi już James, szeroko się uśmiechając. Witam wszystkich i również siadam do stołu. Atmosfera podczas jedzenia jest napięta. Spoglądam dyskretnie na mamę, która owija makaron z sosem wokół widelca. Nikt się nie  odzywa.. Do czasu.
-No Dove, opowiedz o tym swoim Niallu. - mówi Liv. Kopię ją pod stołem i obrzucam piorunującym spojrzeniem. Kątem oka widzę wyczekujące miny Jamesa i mamy.
-No więc - zaczynam niepewnie- on jest bardzo miły i d-dobry. - jąkam się.-
I kochany..
-Czemu nie przyszedł z tobą? -pyta nagle James.-
-Bo on.. on -znów się jąkam. Cholera!-  on wyjechał do Irlandii.
-Ciekawe. A po co? - wtrąca mama.-
-On pojechał odwiedzić rodzinę. Jest Irlandczykiem. - udało mi się powiedzieć bez jąkania się. Wszystkie oczy skierowane na mnie, dziwnie się z tym czuję. -
-Kiedy wraca? -pyta tym razem Olivia.-
-Za dwa tygodnie. - mówię łamiącym się głosem. Oczy mam już szklane, czuję to. Spuszczam głowę i dłubię widelcem w jedzeniu. Nikt już się nie odzywa. Na szczęście. Gdy w końcu skończyłam jeść i pozmywałam po sobie naczynia poszłam do swojego pokoju i spakowałam kilka potrzebnych rzeczy i ubrania. Schodzę z walizką na dół. Przy stole siedzi mama, czyta książkę " Krwawa panna młoda. " muszę kiedyś ją przeczytać, ma bardzo ciekawy tytuł. Idę wciąż przed siebie nie zważając na pytający wzrok matki.
-Co robisz?- pyta odrywając oczy od książki.-
- Idę do domu Nialla.
-Z walizką?
-Tak. Zamieszkam tam na jakiś czas. Poprosił mnie o to. - mówię zakładając buty.-
-A dlaczego?
-On ma psa i nie mógł wziąć go ze sobą, a po za tym, ufa mi.
-Mhm. No dobra, leć.
-Pa, mamo. - otwieram drzwi i wychodzę ciągnąc za sobą walizkę. -
-Pa.
- idę chodnikiem do domu Niebieskookiego. Wokół przejeżdża masa aut. Nagle jedno zjeżdża na chodnik, a kierowca odsuwa szybę. Za kółkiem widzę Liam'a , uśmiecha się szeroko.-
-Podrzucić gdzieś panią? - śmieje się.-
-Do pana Horana poproszę. - mówię i wchodzę do samochodu. On uśmiecha się do mnie i rusza.-
-Już się do niego wprowadzasz ? - śmieje się ponownie.-
-Oczywiście. - również się śmieję.-
- Zobaczysz, że te dwa tygodnie szybko zlecą. - mówi nie odrywając wzroku od drogi. Uśmiecham się.
Podczas jazdy rozmawiamy o różnych rzeczach. Liam wydaje się bardzo miły i sympatyczny. Polubiłam go, mam nadzieję że z wzajemnością.-
-A ty, masz kogoś?-pytam.
-No mam. -jego końciki ust wysoko unoszą się.
-Znam ją?
- Chyba nie.
-A poznam?
- Mam nadzieję że tak. - mruga do mnie.
-Super- uśmiecham się głupkowato i wychodzę z auta, widząc że stoimy przy celu. - Dziękuję bardzo Liam. - uśmiecham  się, a on robi to samo.
Podchodzę do drzwi i wyjmuję klucze ze swojej torebki. Przekręcam dwa razy i wchodzę.
Tak jak wcześniej wieszam torebkę na wieszaku, który stoi przy wejściu. Tym samym kluczem zamykam drzwi. Wyjmuję telefon i kładę go na stoliku do kawy. Biorę walizkę i idę z nią na górę. Zostawiam ją przy łóżku i z powrotem schodzę na dół. Biorę laptopa i włączam go. Wchodzę na Skype. Widzę że Niall jest online. Szybko wybieram opcję "zadzwoń" po chwili widzę szeroki uśmiech Niebieskookiego. Nie mogę się nim nacieszyć.
-Cześć skarbie. -zaczyna.
-Hej. - uśmiecham się.
-Co u ciebie ?
- W porządku. A jak u ciebie?
-Koszmarnie
-Dlaczego ?
-Po pierwsze: Nie widziałem cię już od kilkunastu godzin, a po drugie, mama cały czas mi truje "Musisz kiedyś przyjechać tu z Dove. Pokazać jej naszą piękną Irlandię!".- przewraca oczami.
-To urocze. -śmieję się.
-Wcale nie.
-Właśnie że tak.
-Nie. Chyba nie chciałabyś słuchać tego po 10 razy na dzień.
-No nie...
-No..
-Wiesz byłam dzisiaj w domu, mama dzwoniła i  powiedziała żebym przyszła na obiad.
- A co było na obiad?
-Niall!
-No co? Jestem ciekawy.
- Spaghetti. - pokazuję mu język.
-Mmm. Pyszności.
-No raczej. A zwłaszcza mojej mamy.
-Jak wrócę, to też ci zrobię spaghetti.
-Mogę się założyć że i tak nie będzie tak dobre, jak mamy.
-Wątpisz we mnie, Dove?
-Nie.
-Więc nie oceniaj, zanim nie spróbujesz. - uśmiecha się.
-Niech ci będzie.
- opowiedziałam Niebieskookiemu, wszystko co dziś się stało i co postanowiłam robić w wolnym czasie, jak go nie będzie.
-Dobranoc, skarbie.
-Dobranoc. - uśmiecham się do Nialla i kończymy wideo rozmowę. Po zjedzeniu kolacji umyłam się. Wychodzę z łazienki. Jestem ubrana w swoją pidżamę. Mokre włosy opadają mi na plecy, mocząc koszulkę. Rozglądam się dookoła. Na dole panuje ciemność. Na korytarzu, gdzie aktualnie przebywam pali się światło które razi moje oczy. Stoję przed "tajemniczymi" drzwiami. Nadal nie wiem co się za nimi znajduje. Wolno i delikatnie naciskam na klamkę, z nadzieją że jest otwarte. Ku mojemu zdziwieniu drzwi się otwierają. 
*************************************
Hej 😞 Tak jestem smutna 😢.
Dlaczego? Dlatego że pod ostatnim rozdziałem nie ma ani jednego komentarza... A z kolei pod 5 rozdziałem było aż 7 komentarzy ! Wiedziałam że długo się tym nie pocieszę 😡
Mam nadzieję że jeszcze ktoś czyta te FF, bo jak nie to chyba dam sobie spokój..
Ta notka nie będzie należeć do najdłuższych bo nie wiem co do Was powiedzieć, jak wy nie odzywacie się się do mnie 😞 i mam też nadzieję że tym razem będzie choć jeden komentarz.
Pamiętajcie że komentarz to motywacja do pisania !
To tyle. Do zobaczenia ❤
~Directioner 😍

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 5: "A jeśli poznasz tam fajniejszą laskę, ładniejszą i zgrabniejszą ode mnie?"


Co za wieczór. Nigdy nie spodziewałam się że jakiś chłopak będzie potrafił aż tak mnie uszczęśliwić. Prawie zapomniałam że ten chłopak jutro wyjeżdża, a ja nie będę go widzieć, czuć i całować.. Ale ja dam radę. Twarda jestem i tego się trzymam. W mojej głowie krząta się wiele myśli na ten temat, przez co w ogóle nie słyszałam jak Niebieskooki mnie woła. Jestem w domu Niall'a i siedzę na jego łóżku skupiając się wzrokiem na Tedzie. Nie zauważam jak Niall otwiera drzwi i wchodzi do pokoju. Ja wciąż wpatruję się w psa. Chłopak podchodzi, klęka przede mną, a jego dłonie spoczywają na moich kolanach.
Jego błękitne tęczówki błyszczą się jak nigdy. Czując jak Niebieskooki dotyka mnie, znów przechodzi po mnie paraliż i otrząsam się. Nasze spojrzenia spotykają się, a moje oczy robią się szklane.
-Dove, w porządku?
-Niall -przełykam ślinę.- czemu ja się  boję?
-Boisz się bo nigdy nie musieliśmy żegnać się na dłużej niż jeden dzień.
-Nie. Boje się że cię stracę, a ja cię kocham. I boje się że już cię nie zobaczę, choć wiem że ty się nie boisz.
-Nie boję się, bo wiem że nigdy nie stanie się to co powiedziałaś.
-Skąd wiesz?
-Poprostu
-A jeśli poznasz tam fajniejszą laskę, ładniejszą i zgrabniejszą ode mnie ?
-Nie ma takiej. -zaśmiał się.-
-Mówiłam ci jak bardzo cię kocham?
-Kilka razy
-Kocham cię bardzo
-Ja ciebie też. - przysuwa się do mnie i całuje.
Po tym jak porozmawiałam z Niebieskookim czuję się lepiej. Cały ciężar ze mnie spadł. Już kiedyś przeżywałam to samo. Przynajmniej podobną sytuację. Chodzi tu o mojego tatę, z całego serca pragnę by już więcej go nie zobaczyć. Wiem że tak się nie mówi, ale to moja sprawa i nikt mi nie zabroni.
Myślami jestem bardzo daleko od Nialla, a fizycznie bardzo blisko. Leżymy na sofie i oglądamy mecz. Nie za bardzo lubię oglądać je w telewizji, ale w realu to co innego. Z chęcią bym obejrzała taki mecz na żywo. Niebieskooki ciągle krzyczy coś sam do siebie, emocje podczas meczu mu towarzyszą.. Na szczęście to już końcówka. On leży wgnieciony w kanapę obejmując mnie ręką, a ja w niego wtulona. Ponownie czuję zapach jego perfum zmieszanych z zapachem wody po goleniu. Nie zorientowałam się jak Niall wyłączył telewizor. Przyglądał mi się uważnie, a ja jemu.
Nagle dzwoni dzwonek do drzwi, na którego sygnał wystraszyłam się.
-Spodziewasz się kogoś?
-Nie. - mówi wstając z kanapy i podchodząc do drzwi.-
 -Siema stary - w drzwiach stoi chłopak z mnóstwem loczków na głowie, zielonymi oczami i wielką ilością tatuaży. Jego dłonie schowane są w kieszeni.- Zajęty jesteś? - pyta po czym wychyla się do środka. Zauważył mnie.-
-Cześć Dove. - przywitał się i uśmiechnął.-
-Cześć Harry. - odwzajemniam uśmiech.-
-No trochę. - mówi Niall.
-Spoko, rozumiem - śmieje się - to siema. - mówi i odchodzi. Niebieskooki zamyka drzwi i siada obok mnie. -
-Głodna?
-Tak, a ty?
-Tak, co chcesz zjeść?-pyta wstając z kanapy.-
-Pizza?
-Okey, zaraz zamówię.- wyjmuje  telefon z tylnej kieszeni spodni i przykłada telefon do ucha.-
-Tak szybko zalazłeś numer pizzeri ? - moje oczy robią się trzy razy większe.-
-Mam ich w szybkim wybieraniu. - uśmiecha się szeroko. Zaczynam się głośno śmiać.
  Rozmawia z nimi już 10 minut..
-Nie, poproszę dwie z dodatkowym serem ! -krzyczy do słuchawki i w zabawny sposób porusza rękoma. Już płaczę ze śmiechu.-
-I z czego się śmiejesz? - pyta odkładając telefon na stolik do kawy. -
-No dziwne gdybym się nie śmiała.
-Ale nie ma z czego.
-Serio?  A widziałeś swoją minę jak z nimi rozmawiałeś? - znowu wybucham nieopanowanym atakiem śmiechu.
********************
Po zjedzeniu kolacji, postanowiliśmy się położyć. Tak jak ostatnio gdy tu spałam, nie mogę usnąć. Ale to nie dlatego że śpię tu po raz drugi, tylko dlatego że wiem, że za kilka godzin Niall wyjeżdża. Ta myśl mnie przytłacza. Leżę z głową na piersi Niebieskookiego. Rozmyślam co będę robić przez te dwa tygodnie. Może pojadę do babci? Nie..  To fatalny sposób na spędzanie wakacji. Mimo że i tak ją odwiedzę, to nie mam zamiaru robić tego w przyszłym tygodniu. A może poszukam pracy? Już niedługo wybije miesiąc odkąd jestem z Niallem i chcę mu coś kupić. Mojego kiszonkowego zostało dość mało, a do wypłaty mojej  mamy dość dużo czasu..
Tak, to jest to! Poszukam pracy. Jak będę zajęta pracą nie obejrzę się, a te dwa tygodnie zlecą. Zawsze tak jest.
Odstawiając te myśli na bok spoglądam na zegarek. 00:02. Niebieskooki wstaje o 8 żeby przyszykować się do lotu. Samolot ma o 9:30. Zostało mi jeszcze 8 godzin snu. Dla mnie akurat.
********************
<niedziela.> 
Przecierając rękoma oczy, zmywam z nich resztki snu. Patrzę na zegar. 7:30. Idę do łazienki i biorę szybki prysznic. Ubieram krótkie spodenki i koszulkę bokserkę. Włosy związuje w wysokiego kucyka i robię lekki makijaż. Wychodzę z łazienki. Po drodze na dół zerkam do sypialni. Niall jeszcze śpi. Wygląda przeuroczo. Zagryzam dolną wargę i bezszelestnie zamykam drzwi. Powolnym krokiem schodzę po schodach. Przez okno zauważam wielki ruch uliczny. Chyba już większość ludzi wybiera się na wakacje. Podchodzę do lodówki i zaglądam do niej. Wyjęłam 7 jajek i masło. Postanowiłam że dzisiaj zrobię śniadanie. Postawiłam patelnie na włączonej kuchence, a na nią wrzuciłam trochę masła. Z szafki wyjęłam miskę i rozbiłam w niej jajka, następnie je roztrzepując widelcem. Przy okazji dodałam pieprzu oraz soli. Po tej czynności wlałam jaja na patelnie , gdzie skwierczało już roztopione masło.
Gotową jajecznicę przełożyłam na dwa talerze. Jeden dla mnie, a drugi dla Niebieskookiego. Jemu oczywiście nałożyłam większą część dania, bo on jak zwykle jest głodny i do tego to facet więc...
Obok talerzy z jajkami położyłam widelce. Posprzątałam na blacie kuchennym i już miałam wołać Nialla, ale...
-Cześć skarbie. -podchodzi do mnie uradowany Niall i całuje mnie.-
-Cześć. Zrobiłam śniadanie. -odwzajemniam pocałunek i uśmiecham się. -
-To super bo jestem mega głodny. - podchodzi do stołu, siada na krześle i pociera dłonią o dłoń zanim zaczyna jeść.
Siadam na przeciwko śmiejąc się, po chwili sama zaczynam jeść.
Jest 9. Jestem z Niebieskookim na lotnisku. Rozmawiamy siedząc w holu głównym.
"Osoby lecące lotem 819 do Irlandii proszone są o wejście do samolotu." na to zdanie łzy napływają mi do oczu. Wstajemy z krzeseł i po raz ostatni żegnamy się.
-Będę tęsknić.- mówię, a pojedyncza łza spływa mi po policzku.-
-Ja bardziej. - mówi i przytula mnie. Jak już mnie puścił pocałowałam go. On dał mi klucze do swojego domu i się uśmiechnął.
Kobieta pracująca po raz kolejny powtórzyła tamto zdanie, a Niall odwrócił się i poszedł w stronę przejścia. Na progu po raz ostatni nasze spojrzenia spotykają się,a on się uśmiecha.
****************************************
Witajcie ! I jest 5 ! Kiedy to zleciało...
Jak wam się podoba? Mam nadzieję że zżera was ciekawość  :D (wiem, wredna jestem)
Dzisiaj, tak samo jak ostatnio krótko . Nie wiem czy nie zmienię czegoś w dodawaniu i pisaniu rozdziałów... Chodzi mi o to że będę dodawała krótsze, ale za to częściej. ;) Jak wolicie? To tyle :)
Do następnego. ❤✌
~Directioner 😍 

piątek, 25 września 2015

Rozdział 4: " Księżniczko, damy radę."


<ten sam dzień>
Gdy Niebieskooki wyszedł skończyłam odrabiać lekcje, po czym wzięłam ciepły prysznic. Odziałam się w pidżamę i wróciłam do pokoju. Podłączyłam telefon do ładowania i uruchomiłam laptopa. Zalogowałam się na TT.  Po godzinnym Tweet'owaniu wylogowałam. Zadzwoniłam do Laury i pogadałyśmy o jej randce z Zayn'em. Już jej się odmaniło, już jej się nie podoba.. Oj Laura... Gdy skończyłam gadać była 23. Postanowiłam iść spać.
********************
<następny tydzień>
Z Niall'erem układa mi się świetnie. Chyba lepszego chłopaka na ziemi nie ma. Mówimy sobie wszystko. Bardzo mnie uszczęśliwia.  Nie wiem co bym zrobiła gdyby go nagle zabrakło.. Nawet nie chcę o tym myśleć.
********************
Jestem w szkole, znowu.. Na szczęście to już ostatni jej tydzień i wakacje! Pierwsze z moim chlopakiem, mam nadzieję że je dobrze wykorzystam.
Do końca lekcji zostały jeszcze dwie. Nie tak dużo. Stoję przy szafce, na korytarzu, w moją stronę zmierza Niebieskooki. Jest co raz bliżej. W końcu dotyka moich ust swoimi i szeroko się uśmiecha.
-Cześć słońce
-Cześć
-Muszę jechać dziś do lekarza.
-Dlaczego?! Niall, coś ci dolega?-spytałam zmartwiona. -
-Nie głuptasku. Nie do takiego lekarza. -pogładził mój policzek swoją jak zwykle ciepłą dłonią.-
-To jakiego?
-Do weterynarza, z Tedem.
- Wystraszyłeś mnie
-Przepraszam
-W porządku
-Chcesz jechać ze mną?
-Okey. O której?
-Po szkole
-Dobrze
-Super, ja lecę na w-f . -dał mi buziaka w policzek i pobiegł z torbą w dłoni do szatni chłopców. O dziwo wcześniej nie widziałam tej torby. Obejrzałam się i poszłam w stronę sali biologicznej. Na tej lekcji było strasznie nudno. Widziałam jak nauczyciel co jakiś czas na mnie zerkał. Chyba chciał się upewnić czy znowu kogoś nie uderzę. ( xD)
Już po lekcjach powędrowałam na parking przed szkołą. Czekał tam na mnie Niall oparty o zderzak auta. Nie był sam, był z nim Harry. -
- Hej chłopaki
-Hej, wsiadaj. -uśmiechnął się Niebieskooki. Weszliśmy do auta. Harry razem z Niall'em usiedli z przodu, a ja z tyłu. Za nim dojechaliśmy do domu Niebieskookiego, podrzuciliśmy Harry'ego. -
-Ja pójdę po Teda, jak chcesz to możesz zostać.  -powiedział wychodząc z samochodu. -
-Okey. -spokojnie patrzyłam jak chłopak oddala się w stronę domu. Odpięłam pas bezpieczeństwa i przesiadłam się na przednie siedzenie. Gdy Niall wrócił wpuścił psa do auta, po czym sam wsiadł za kierownicę. Odpalił silnik i ruszyliśmy. Po kilku minutach jazdy spojrzał się na mnie uśmiechając się. Następnie położył swoją dłoń na moim kolanie i jechał dalej.
********************
Wróciliśmy od weterynarza. Z Ted'em wszystko w porządku. Jesteśmy u Niall'a w domu. Uwielbiam to miejsce. Jest tu tak cicho i spokojnie..
Siedzę na kanapie. Niall robi coś w kuchni. Po chwili podchodzi do mnie i siada obok.-
-Dove
-Tak?
-Muszę ci coś powiedzieć
-Słucham cię
-Ja muszę wyjechać.-zamurowało mnie.-
-Jak to?-spytałam po dłuższej przerwie w myśleniu.-
-Muszę jechać do moich rodziców na 2 tygodnie.
-Dwa?
-Tak
-Bardzo długo.-spuściłam głowę i czułam jak łzy napływają mi do oczu.-
-Hej, skarbie. Nie smuć się. - zaczął unosić mój podbródek. -
-Niall, ja nie mogę..
-Księżniczko, damy radę.
-Nie wiem
-Ja wiem. -uśmiechnął się, a ja go przytuliłam.-
-Kiedy wyjeżdżasz?
-W niedzielę
-Szybko
-Niestety-jeszcze raz go przytuliłam. Kocham jego zapach. Nie wytrzymam bez niego dłużej niż 24h. Nagle po moich policzkach zaczęły spływać łzy. -
-Nie płacz kochanie
-Nie da się tak. -odpowiedziałam ciągle szlochając. On jeszcze mocniej  przyciągnął mnie do siebie. Nie chciałam żeby mnie puścił. -
-Damy radę. -powiedział.-
-Kocham cię
-Ja ciebie też. -pocałował mnie.-
********************
Jestem już u siebie. Nadal nie mogę uwierzyć że Niall'a nie będzie tak długo. Co ja będę robiła przez pierwsze 2 tygodnie wakacji....
Jest godzina 17:40, moja mama zaraz kończy pracę. Długo z nią nie rozmawiałam.. Schodzę do salonu, ciekawa jestem czy powie coś jak mnie zobaczy.
W oczekiwaniu na powrót rodzicielki siadam na kanapie i grzebie w telefonie. Po 30 minutach trochę mi się to znudziło. Schowałam komórkę do kieszeni bluzy, a jak na zawołanie wchodzi mama.
-Cześć. -mówi nie okazując żadnych emocji na twarzy.-
-Cześć mamo. -odpowiadam obojętnie.-
-Co w szkole? -pyta stawiając torby z zakupami ba blacie kuchennym. -
-Nic ciekawego, ciągle to samo.
-To dobrze. Jest Olivia?
-W swoim pokoju.
-Ok, a James wrócił?
-Nie, powiedział że będzie później.
-Aha.- mówi wyjmując rzeczy z torby. Nagle spogląda na mnie, a ja się uśmiecham, po czym udaję się schodami ku mojemu pokojowi.
Podchodzę do torby, w której chodzę do szkoły. Wyciągam książki i zaczynam odrabiać lekcje.
********************
Jest 20, trochę mi się zeszło z tymi lekcjami..
Spakowałam się na kolejne lekcje i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Dokładnie namydlam swoje ciało, a następnie spłukuję je ciepłym strumieniem wody.
Myję głowę i również spłukuję wodą. Wychodzę z pod prysznica i wycieram się ręcznikiem. Ubieram pidżamę i suszę włosy. Wracam do swojego pokoju. Rzucam się na łóżko i wybieram numer do Nialla.
-Halo?
-Cześć Niall
-Cześć skarbie. Co słychać?
-No po za tym że rozmawiałam dzisiaj z mamą to nic ciekawego.
-Rozmawiałaś z nią?
-Tak
-Super.. Ale tak normalnie czy...
-Normalnie. -przerwałam mu.-
-Ok
-Co robisz? A nie czekaj.. Będę zgadywać. Strzelam że teraz jesz ! -zaśmiałam się do telefonu.-
-Pudło.- śmieje się Niall.-
-No to pewnie...
-No..
-Nie wiem, co robisz?
- Myślę o tobie. -mówi najspokojniej w świecie. Jego słowa spadają tak delikatnie. -
-Ooo.. Urocze
-Ja cały jestem uroczy. -w tym momencie wyobraziłam sobie jak Niall'er szczerzy się sam do siebie. -
- Haha, dobre. -zaśmiałam się.-
-A co, nie jestem? -szybko zmienił ton głosu. -
-Nie powiedziałam tak
-Jasne..
-Dobra. Jesteś mega uroczy. -śmieje się.-
-Wiedziałem że w końcu to przyznasz.
-Oj Niall..
-Kocham cię
-Ja ciebie też kocham.
********************************
Sobota, ostatni dzień do wyjazdu Niall'a. Jest 9:30. Chodzę po pokoju wyczekując jakiegoś znaku życia od Niebieskookiego. "Chyba się nie doczekam.." -myślę.- Podchodzę do szafy i wybieram ubrania. Zdecydowałam się na zieloną, neonową, rozkloszowaną spódniczkę przed kolana. Do tego zwykłą białą bluzkę  ze złotymi dodatkami oraz czarne szpilki. Nagle po całym pomieszczeniu rozbrzmiewa dzwonek telefonu. Szybko podbiegam do komody ba którym leżał.
-Niall?
- Raczej nie mam blond włosów i aparatu na zębach. -usłyszałam śmiejący się głos Laury. -
-O, to ty Laura
-Chyba spodziewałaś się kogoś innego, a ja innej reakcji.
-Przepraszam cię. Czekam aż się odezwie, bo to ostatni dzień który spędzimy razem..
-Jak to!?
-Niall wyjeżdża do Irlandii, do swojej rodziny.
-Przykro mi..
-W porządku
-Na ile?
- Dwa tygodnie
-Wytrzymasz
-No nie wiem.. Ale jest tego jeden plus.
-Jaki?
-Będziemy miały więcej czasu dla siebie.
-Dokładnie! -radośnie krzyknęła.
Po dłuższej rozmowie z Laurą w końcu się rozłączyłyśmy. Gdy tylko nacisnęłam czerwony przycisk dostałam wiadomość.
"Masz nowe wiadomości w skrzynce. "
Odsłuchałam wiadomość głosową, była od Niebieskookiego. Prosił w niej żebym oddzwoniła do niego. Jak kazał, tak zrobiłam. -
-Hej Dove.
-Hej misiek, co tam?
-Dobrze. Chciałabyś dziś gdzieś wyskoczyć?
-Bardzo chętnie, ale gdzie?
-Na pizze? Do kina?
-Do kina
-Dobra. Będę po ciebie o 19. Ok?
-Dopiero o 7? -mówię zawiedziona.-
-Jeszcze zadzwonie. Pa
-Pa.-
niespodziewanie zakończył rozmowę. To mnie zdziwiło...
Odłożyłam telefon na miejsce, wzięłam wcześniej przygotowane  ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umalowałam się, umyłam zęby i przebrałam. Wróciłam do pokoju i napisałam sms'a do przyjaciółki.
"Jak możesz to przyjdź do mnie."
Szybko dostałam odpowiedź
"Już jadę."
Zeszłam na dół. Zdążyłam przywitać się ze wszystkimi, a wkrótce zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam je otworzyć.-
-Hej. - uśmiechnięta Laura przywitała mnie.-
-Hej, wejdź. - weszła do środka.- pójdziemy na spacer ok?
-Jasne.
-Pójdę po torebkę. -powiedziałam i poszłam schodami w stronę pokoju. Wzięłam czarną torebkę na ramię i włożyłam do niej portfel i telefon.
Zeszłam z powrotem na dół. Laura rozmawiała z  Liv. -
-Idziemy?
-Tak.
-wyszłyśmy i poszłyśmy spacerkiem w stronę naszej ulubionej kawiarni "Filiżanka" Weszłyśmy do środka i zamówiłyśmy sobie jedzenie.
Zaczęłyśmy rozmawiać, tak naprawdę o wszystkim i o niczym. Trochę babskich plotek itd.. ****************************************
Jest już 13. Jestem w pokoju i siedzę na oknie wpatrując się w drzewo, na którym bawią się dzieci sąsiadów. Tak fajnie być dzieckiem..
Nagle ktoś puka do drzwi, już po chwili ukazuje się w nich Niebieskooki. Zeskakuję z parapetu i rzucam się na chłopaka z radością.
-Niall!
-Cześć. -śmieje się.
-Co tu robisz ?
- Przyjechałem do mojej dziewczyny, a co ?
-Twoja dziewczyna się cieszy. - uśmiechnęłam się.
-Ja też. Jesteś gotowa?
-Gotowa na co?
-Zobaczysz
-Gotowa. - uśmiechnął się i podał mi rękę. Złapałam ją i poszłam za Niall'em.
-Mamo ja wychodzę! -krzyknęłam zakładając buty.
-Gdzie ?
-Nie wiem, pytaj Niall'a. - Niebieskooki mrugnął do mojej mamy. Otworzył mi drzwi od swojego auta, po czym sam obszedł go dookoła  i usiadł na miejscu kierowcy.
-Mogę wiedzieć gdzie jedziemy ?
-Nie. - zaśmiał się.
-Dlaczego ?
- Bo to niespodzianka
-Nie lubię ich
-Trudno
-Wredny jesteś
-To zupełnie tak jak ty
-Wiem. -szeroko się uśmiechnęłam.
Po kilkunastu minutach jazdy, Niall wreszcie sie zatrzymał. Rozpoznawałam to miejsce..
-Niall to nie tu, gdzie byliśmy na pierwszej randce?
-Dokładnie tak. - mówi wyjmując gitarę z samochodu.
Gdy doszliśmy na znajomy mi mostek zobaczyłam koc na którym leżał kosz piknikowy i porozpalane świece.
-Ale ładnie
-Wszystko dzięki im.- wskazał na grupkę jego przyjaciół, którzy stali przy drzewie. Natychmiast się odwróciłam i uśmiechnęłam się do chłopaków mówiąc ciche "Dziękuję."
Niall siedział już na kocu i rozpakowywał kosz. Dołączyłam do niego. To co wyjmował z kosza to między innymi  truskawki, kanapki i wino.
-Cudowny jesteś. -uśmiecham się do Niebieskookiego. 
-Powtórz bo nie słyszałem. -droczy się ze mną.
-Jesteś cudowny
-Co ? -przysunęłam się do niego.-
-Jesteś cudowny, kochany, najlepszy i masz największe bicepsy. - pocałowałam go.
************************************
Hej ^^ I mamy czarty rozdział ! Dzisiaj trochę krócej. < Przepraszam za wszelkie możliwe błędy.>
Podoba się? Skończony w trochę nieoczekiwanym momencie :) Mam do was prośbę. Z racji że wszyscy piszecie komentarze z Anonima chciałabym żebyście przed wysyłaniem ich podpisywali się jakoś np. swoim imieniem, lub jakimś wymyślonym Nickiem ;) Wtedy będę was rozróżniać i wiedzieć komu odpisuje xD To moja jedyna prośba :) i bardzo wam dziękuję że spełniliście moje życzenie z poprzedniego rozdziału :) było więcej komentarzy, bardzo się cieszę. :* I to chyba na tyle, do następnego :)
~Directioner 😍😍





niedziela, 20 września 2015

Rozdział 3: "Niall, ja zawsze będę przy tobie."


Dzisiaj poniedziałek, chyba najgorszy dzień tygodnia.. Znów muszę wstać rano do szkoły i wytrzymać w niej 7 godzin.. Aż mi się niedobrze robi jak o tym myślę. Jedyne co w tym pożytecznego to to, że spotkam się z Laurą i moim chłopakiem. Tak, użyłam tego słowa, bo teraz w końcu mogę. Jestem taka szczęśliwa że mam Nialla..
********************
Jak co rano wstałam, przeciągnęłam się kilka razy i powędrowałam do łazienki żeby się ubrać itd.. Po porannej toalecie zeszłam na dół i zjadłam śniadanie, czyli tosty z serem. Do szkoły miałam na 8:00. Spojrzałam na zegarek, była 7:25. Od domu do szkoły na piechotę mam niecałe 10 minut, więc nie musiałam się zbytnio spieszyć. W sumie już i tak nie miałam nic do roboty więc wyszłam wcześniej z domu, oczywiście razem z Olivią. Jak zaszłyśmy pod szkołę była 7:40. Przed nią dostrzegłam Laurę rozmawiającą z Megan. Megan to nasza kumpela z klasy. Podeszłam do nich.
-Cześć
-Cześć -uśmiechnęły się do mnie-
- Gdzie masz Nialla?
- No nie wiem, chyba jeszcze nie przyszedł.- zaczęłam się rozglądać po murku, na którym zazwyczaj siedział z Harrym.
-No, tam go nie ma. -powiedziała Megan patrząc na mnie.-
-Widzę, ale.... Czekaj, skąd wiesz że jestem z Niall'em -spytałam marszcząc brwi.-
-Laura.. -wskazała palcem.-
-O ty paplo! -uderzyłam ją w ramię.-
- Daj spokój, chyba nie będziecie się z tym ukrywać,prawda?
-No nie...
-Właśnie
-Dobra, idziemy do szkoły?
-Mhm. - weszłyśmy do szkoły. Pierwsze co zrobiłam to podeszłam do szafki żeby schować niepotrzebne książki. Gdy zamknęłam szafkę podskoczyłam ze strachu..
-Cześć piękna. -uśmiechnął się Niall.-
-Cześć skarbie. -dałam chłopakowi buziaka.-
-Co tam?
-Świetnie, mam dzisiaj 2 lekcje z moją dziewczyną. - uśmiechnął się szeroko. -
-To super. A jakie?
- Angielski i chemię.
- Okey. Ale wiesz że to są nasze dwie ostatnie lekcje ?
-Niestety.. - wyraźnie skwaśniała mu mina.-
-Nie smuć się. -przytuliłam się do niego. -
- Jaką masz pierwszą lekcję?
-Biologię, a co? - spytałam.-
-Odprowadzę cię do klasy. - uśmiechnął się.-
-Dobrze. - uśmiechnęłam się, po czym Niall'er złapał mnie za rękę i razem poszliśmy w stronę pracowni biologii. Przez drogę widziałam jak te wszystkie puste lalunie patrzyły się na mnie... Normalnie jakby chciały mi oczy wydłubać.. Czułam się trochę nieswojo, ale byłam z nim, więc po chwili przestałam się tym przejmować.
Gdy doszliśmy do odpowiedniej sali Niall zatrzymał się.
-Muszę iść. - powiedziałam .-
-Ja też.
-To.. do zobaczenia  . - uśmiechnęłam się i powoli puszczałam jego dłoń, odwracając się. Nagle on złapał ją mocniej, pociągnął mnie do siebie i zaczął namiętnie całować. Było cudownie. Czułam na sobie spojrzenia tych wszystkich plastikowych lalek...
- Pa kochanie. - uśmiechnął się szeroko i odszedł.
Przez chwile stałam jak wryta, ale zaraz podeszła do mnie Laura.  Rozmawiałyśmy i nagle podeszły do nas te dziewczyny z toną tapety na gębach.
- Ej ty! -krzyknęła jedna z nich, a było ich chyba z 5. Były chyba z 3C, my z Laurą i Megan chodzimy do 3B, a Niall i Harry do 3A.
-No ?
- Co ten przystojniak w tobie widzi? Nas nie zauważył czy co?
- No chyba nie zauważył, a wiesz przez co?
-Gadaj..
-Przez tą tonę tapety którą masz na ryju. - nie wytrzymałam, musiałam to z siebie wyrzucić.. Nagle rozbrzmiało głośne "Uuuuu" wydane przez chłopaków którzy stali wokół.-
- Przesadziłaś ! -warknęła.-
-Tak jak ty z tym makijażem ?
-No nie ! - w tym momencie uderzyła mnie. Oddałam jej, bo zaczęłam ciągnąć ją za włosy. Reszta tych idiotek przyleciały jej pomóc, więc zabrały się za Laurę. Jak to zobaczyłam podeszłam do każdej z nich i dałam z liścia w twarz. Oczywiście też za to oberwałam, i to nie tylko ja, ale też Laura. Obie zaczęłyśmy tłuc je z całych sił. Nie zauważyłyśmy że stał tam Harry. On natychmiast napisał do Nialla o tej całej sytuacji. Już po chwili on, Harry i kilku innych chłopaków zaczęli odciągać nas od siebie. Niall mnie, a Harry Laurę. A reszta tamte zdziry.
-Co ty wyprawiasz?
-spytał Niall stawiając mnie na ziemi. -
- To one zaczęły! - krzyknęłam zakładając rękę na rękę.-
- Dziecko
-Ja dziecko ?
-Tak ty
- A ty to może mało razy lałeś się z Johnem lub Marcusem, co?!
-Nie o to chodzi
-To o co ?
- O ten tekst "To one zaczęły" - zaczął się śmiać. -
- Dobra, może był dziecinny, ale jak byś słyszał co one mówiły też byś się wkurzył!
-Zgadzam się - w tym momencie wtrącił się Harry- Ale też im nieźle pocisnęłaś..- zaśmiał się.-
-Co im powiedziałaś? -uśmiechnął się Niall.-
-Że nie zauważyłeś ich dlatego że mają za dużo tapety na ryjach i takie tam..
- No nieźle.. - uroczo się zaśmiał. -
-Nie gniewasz się?- spytałam robiąc oczy szczeniaczka.-
-Nie.. Lubię takie pyskate dziewczynki. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. -
- Ale ja się gniewam ! - w tym momencie usłyszałam jak zwykle zachrypnięty głos profesora od biologii.
-Panie..  - nie zdążyłam dokończyć zdania.-
-Do dyrektora ! Wy też! -krzyknął wskazując palcem na Laurę i te tapeciary. -
-Trzymaj się. -Niall puścił mi oczko , po czym wszystkie 7 powędrowałyśmy do gabinetu dyrektora przez drogę wymieniając  groźne spojrzenia.
********************
Po tym całym  zamieszaniu nawet nie poszłyśmy z Laurą do klasy, bo już nie było po co.. Została niecała minuta do dzwonka. A jeśli chodzi o karę za tą całą sprawę to nic strasznego... Dostaliśmy jedynie uwagi do dziennika, a nasza ocena z zachowania na koniec roku, pójdzie o jedną w dół. Nic takiego.. Druga lekcja to fizyka. Szybko minęła, babka od tego przedmiotu sama prawie usnęła, a nie mówiąc już o nas..
Nie zadała nam nic do domu, co było dziwne z jej strony.
Następna przerwa, tylko chwilkę rozmawiałam z Horankiem, bo nauczyciel francuskiego zawsze się czepia że przychodzimy na lekcje za późno. Francuski mieliśmy na 3 lekcji. Na 4 W-F , a 5 historię. Szybko to wszystko minęło. W końcu nadeszły lekcje z moim chłopakiem. Tyle na to czekałam..
Na przerwie przed szóstą lekcją wyszłam z Laurą przed szkołę. Cała szkoła tam była, włącznie z Harrym i Niall'erem którzy siedzieli na murku. W końcu to ich zwyczaj i miejsce. Podeszłyśmy do nich.
-Cześć skarbie. - usiadłam koło Nialla i dałam buziaka w policzek. -
-Cześć -szeroko się uśmiechnął- co tam?
-Nudy, a jak może być w szkole?- uśmiechnęłam się i w tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje. Blondynek uśmiechnął się i wstał z murku. Ja zrobiłam to samo. Objął mnie ręką i poszliśmy na lekcje. Usiedliśmy razem w ławce i cały czas rozmawialiśmy. -
- Jak chcesz to podrzucę cię do domu
-Dzięki. - uśmiechnęłam się na co odpowiedział tym samym. -
-A może chciałabyś wpaść do mnie po szkole?
-Jasne. - popatrzyłam mu głęboko w oczy. -
-Horan!
-Tak? -zerwał się na głos nauczyciela. -
-Jeśli chcesz zaprosić młodszą koleżankę na randkę to zrób to na przerwie lub po lekcjach, a nie na lekcjach.
-Profesorze ale to nie jest moja koleżanka.
- Tak? To może twoja mama, co?
-Nie, to moja dziewczyna.
-Gratuluję, ale takich rzeczy nie załatwia się na lekcjach.
- Mhm... - aż się zarumieniłam jak Niall powiedział "to moja dziewczyna"..
Następna lekcja minęła szybko. Czym prędzej wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy do samochodu Niebieskookiego. Jak zwykle otworzył mi drzwi do auta. To takie urocze. Przez drogę nie odzywaliśmy się, ja podziwiałam widoki za oknem, a on skupiał się na drodze, tak jak mu kazałam. Wyszliśmy z auta, tym razem wyprzedziłam Irlandczyka i sama otworzyłam sobie drzwi. Dom był duży, bardzo ładny z zewnątrz. Podeszliśmy do drzwi, Niall wyciągnął pęk kluczy z tylnej kieszeni spodni, wybrał jeden z nich i otworzył nimi  ciemne, dębowe drzwi. W środku również było bardzo ładnie. -
-Mieszkasz tu sam?
-Tak
-A czemu tu, w Londynie?
-Takie miałem marzenie.- uśmiechnął się blondasek.-
-Mogę zobaczyć resztę domu?
-Oczywiście,leć. -uśmiechnął się i  oparł o blat kuchenny. Szybko popędziłam schodami na górę zrzucając torbę z ramienia. Pierwsze drzwi jakie zauważyłam prowadziły do łazienki. Była dość spora. Następne pomieszczenie to sypialnia, duża, ciemna z balkonem. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy była gitara, która leżała na łóżku Niall'era.
Nigdy nie wspomniał że gra.. Muszę się o to dopytać. Wyszłam na balkon. Chłodny wietrzyk pieścił moje policzki, było to bardzo przyjemne. Weszłam z powrotem do pokoju, nagle rzucił się na mnie ogromny kudłaty pies, mega się wystraszyłam. O psie też mi nie wspomniał, no ładnie! -
-Cześć, jak się wabisz, co? -mówiłam do psa głaszcząc go. Dziwne że wcześniej go nie zauważyłam. Wyszłam z pokoju Nialla. Przede mną jeszcze jeden pokój, ciekawa jestem co w nim jest. Podeszłam do drzwi i delikatnie nacisnęłam klamkę, ale na nic. Drzwi były zamknięte. Zeszłam z powrotem do chłopaka. Siedział na kanapie i robił coś na telefonie. -
-Niall
-Tak? -odwrócił głowę.-
-Choć tu do mnie. - wskazałam palcem na miejsce przede mną. Szybko zwinął się z kanapy i podszedł do mnie.-
-O co chodzi?
-O czymś mi nie powiedziałeś.
-  Czyli?
- Co to za pies?
- To jest Ted
-A co Ted tu robi?
- Mieszka
-Niall!
-No co?
-Pytasz się jeszcze?!
-Dove...
-Nie Niall, przestań..Czemu nie powiedziałeś mi że masz psa?
-Zapomniałem..
-Jakoś  nie wierzę.. A skąd gitara w twoim pokoju?
-Ja gram na gitarze.
-I o tym też zapomniałeś mi powiedzieć?!
-Przepraszam..- spuścił głowę.-
-Nie ważne. Choć, przytul się. -uśmiechnęłam się do Niebieskookiego. Uniósł głowę, wyszczerzył zęby złapał mnie w talii, podniósł do góry i zaczął kręcić. -
-Wiesz co? -spytał.-
-Co?
-Kocham cię.
-Ja ciebie też. -pocałowałam go i przytuliłam, uwielbiam jego zapach. Uzależniłam się już od niego.-
-Oglądamy jakiś film?
-Okey, jaki?
- Horror?
-Dobra. - pobiegłam i wskoczyłam na kanapę. Niall podszedł do półki na której stał telewizor. Obok niej stała niewielka szafka, była przepełniona płytami. W końcu wybraliśmy jakiś film. Niall usiadł obok mnie, a ja  wtuliłam się w niego . Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się w pokoju Niallera. Było tam zupełnie ciemno. Spojrzałam na zegarek, była równo 18. Zeszłam na dół. Dostrzegłam tam blondyna, ale nie tylko jego. Siedział tam również Harry, Zayn, Lou i Liam.-
-O, patrzcie! Moja księżniczka wstała. -usłyszałam radosny krzyk Nialla. -
-Cześć wszystkim. -uśmiechnęłam się, choć wcale nie miałam na to siły.-
-Hej! -odpowiedzieli wszyscy zgodnym chórem. -
-Niall, mogę cię prosić na chwilkę?
-Idę.... Tak?
-Czy możesz mi nalać czegoś do picia?
-Jasne.. Cola czy sok?
-Raczej woda. -odpowiedziałam. Po chwili  przypomniałam sobie o tym zamkniętym pokoju, ale postanowiłam o to nie pytać, może to jego prywatna sprawa. Po chwil Niall podał mi szklankę wody. -
-Dziękuję
-Proszę. Chcesz się do nas dosiąść? Oglądamy film.
- Jaki ? -spytałam upijając łyk wody.-
-Fajny - śmiesznie poruszał brwiami. -
-Skoro fajny.. Ale nie będę przeszkadzać?
-Przeszkadzać? Zabawna jesteś.
- Nie tobie, chłopakom..
-Nie, powiedzieli że z chęcią cię poznają.
-Nie.. Ja chyba pójdę jeszcze na górę. - powiedziałam odkładając szklankę na blat i powoli odchodząc w stronę schodów. Niall był szybszy, wziął mnie na ręce i niósł w stronę kanapy, na której siedzieli chłopcy. -
-Niall puść mnie!- zaczęłam się wiercić i krzyczeć.-
-Nie ma takiej opcji. - po chwili usiadł na sofie, a ja znalazłam się na jego kolanach.-
-Cześć chłopaki. - wyszczerzyłam się jak głupia. Na co zaczęli się śmiać. Film mnie w ogóle nie śmieszył, a to była komedia.. Podczas jego przerw rozmawiałam z chłopakami, poznaliśmy się lepiej. Wiem o nich bardzo dziwne rzeczy. Na przykład.. Liam ma dziwną fobię z łyżkami, Louis uwielbia marchewki, Harry ma nałóg chodzenia nago. Zayn pali i uważa się za pięknego,
oj Zayn..
Po dwóch godzinach chłopaki wyszli. -
- Ja też już będę uciekać. -powiedziałam.-
-Zostawisz mnie?
-Kochanie, nie odrobiłam jeszcze lekcji a jest już naprawdę późno. Nawet nie powiedziałam nikomu oprócz Laury że jestem u ciebie.     
-Po pierwsze jutro mamy wolne w szkole, a po drugie zadzwonie do twojej mamy i jej wszystko powiem.
-Kocham cię bardzo. - pocałowałam go i pobiegłam do łazienki.-
-Co chcesz na kolację?.-usłyszałam głos Niebieskookiego dobiegający z kuchni.-
-Co dasz to zjem -odpowiedziałam- Niall!
-Co?
-Mogę wziąć coś z twojej szafy?
-Bierz co chcesz
-Dzięki.- umyłam się i poszłam do jego pokoju. Zajrzałam do szafy. Wzięłam z niej niebieską koszulkę i szare dresy. Ubrania były o wiele za duże, ale mi to nie przeszkadzało. Zeszłam na dół. Niall robił kolację.
-Wzięłam sobie tą  koszulkę i dresy.
-Ślicznie wyglądasz . -podszedł do mnie i położył dłonie na moich biodrach.
-Zdecydowanie pasują do mnie twoje ciuchy. -zaśmiałam się .-
-Lubię jak moja dziewczyna chodzi w moich ubraniach.- pocałował mnie w policzek. -
-Lubię jak mówisz "moja dziewczyna".
-Wiem. -uśmiechnął się pokazując swoje białe zęby. Kocham jak to robi. Odkleił się  ode mnie i z powrotem podszedł do kuchennego blatu. Usiadłam naprzeciwko i przyglądałam się dokładnie jego ruchom. -
-Co zjemy?
-Frytki z kurczakiem. Mam nadzieję że lubisz.-uśmiechnął się do mnie.-
-Jasne.
-Super. -jeszcze przez chwilę przyglądałam się Niall'owi, następnie zeskoczyłam ze stołka i podeszłam do schodów gdzie wcześniej rzuciłam swoją torbę. W niej miałam telefon. Chciałam sprawdzić czy ktoś próbował się ze mną skontaktować, choć wiem że na pewno tak było. Było 8 nieodebranych połączeń od mamy, 3 od Laury, 5 od Liv i 2 od Jamesa. "Ładnie" pomyślałam. Szybko oddzwoniłam do mamy. -
-Dove, gdzie ty się podziewasz !? -usłyszałam zdenerwowany głos rodzicielki.-
-Mamo ja jestem u Nialla.
-Jakiego Nialla?
-No..
-A no tak.. Czemu nic o tym nie wiem?
-Bo ci nie powiedziałam.
-Właśnie! A dlaczego ?
-Bo telefon mi się rozładował. -skłamałam, nie chciałam mieć więcej problemów.-
- Ciekawe... A przynajmniej wracasz dzisiaj do domu?
-Nie
-Chyba sobie żartujesz!
-Sama spytałaś!
-Jutro masz szkołę!
-Nie, mamy wolne.
-Żeby to było mi ostatni raz!
-Mamo ja  nie jestem już dzieckiem!
-Ale tak się zachowujesz!- w tym momencie zatkało mnie. Rozłączyłam się a telefon rzuciłam gdzieś w kąt. -
-Niall
-Tak?
-Gdzie mogę się wyżyć?- spytałam zaciskając pięści. -
-Może jeszcze raz pociśnij tym z 3C. -zaśmiał się. -
-To nie jest śmieszne! -wydarłam się. On natychmiast rzucił wszystko to co robił i podszedł do mnie.-
-O co chodzi?
-O moją mamę..
-Choć ze mną. -złapał mnie za rękę . Zaprowadził mnie do swojego ogrodu. Wziął piłkę i położył mi ją przed stopami. -
-Wal z całej siły. -spojrzałam na niego i po chwili kopnęłam piłkę tak, że wylądowała u sąsiada na posesji. -
-Niall przepraszam. - spuściłam głowę.-
-Nic się nie stało. Jutro po nią pójdę. -zaśmiał się. Podszedł do mnie i pocałował.-
-Zawsze wiesz jak mnie pocieszyć. -uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy. Tak cudownie się świeciły w blasku księżyca. -
-Kocham cię
-Już mi to mówiłeś
- I będę ci to mówił do końca życia. - w tym  momencie rozkleiłam się. -
-A ja będę tego słuchać do końca życia. - wtuliłam się w niego i nie chciałam puścić. -
-Wracamy do domu?
-Tak, głodna się robię.
-Tak jak ja.
-Skarbie
-Tak?
-Ty zawsze jesteś głodny. -zaśmiałam się. Nie obejrzałam się, a byłam na jego rękach, niósł mnie do domu.
-Czemu mnie niesiesz?
-Bo mi się tak podoba. -uśmiechnął się. Ja już się nie odzywałam tylko oparłam głowę o jego ramię i spokojnie czekałam aż dojdzie do domu.
********************
Położyliśmy się spać. Przynajmniej Niall, ja jakoś nie mogę usnąć. To chyba dlatego że śpię u niego pierwszy raz. Tak mi się wydaję. Mocno przytulam się do Niebieskookiego, teraz mi lepiej. Leżę już tak około 20 minut. Na zegarku godzina 22. Mam nadzieję że Laura jeszcze nie śpi. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki, wcześniej położyłam tam komórkę. Wyszłam na balkon żeby nie obudzić Nialla.
-Halo?
-Cześć, mam nadzieję że cię nie obudziłam.
-Nie. Siedzę z bratem i oglądam film. Coś się stało?
-Nie, wszystko ok. A jak tam z Zayn'em?
-Super, jutro idziemy do kina.
-Świetnie, o której?
- O 19 ma po mnie przyjechać.
- No to gratuluję! A chciałabyś wyskoczyć przed południem na mały shopping?
-Jasne, i tak miałam iść.
-No to będę u ciebie o 11.
- Ok. -rozmawiałyśmy jeszcze dość długo. W końcu wybiła 23. Stałam na balkonie przyglądając się gwiazdom. Dawno tego nie robiłam. Czułam się dobrze. Już zawsze chciałam się tak czuć, ale wiem że to nie możliwe.
-Dove. -usłyszałam zaspany głos Niebieskookiego dobiegający zza moich pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla stojącego w samych dresach. -
-Niall zmykaj stąd bo się przeziębisz.
- Nie martw się. Co tu robisz?
-Nie mogłam zasnąć, więc zadzwoniłam do Laury i pogadałyśmy trochę. A teraz patrzę sobie na gwiazdy. Obudziłam cię?
-Nie, poczułem że nie ma cię obok więc się obudziłem.
-Niall ja zawsze będę przy tobie.
-Wiem - uśmiechnął się- Chodź, idziemy spać.
-Ale ja nie usnę.
-Ja nie usnę dopóki ty nie zaśniesz. -złapał mnie za ręce i popatrzył w oczy.-
-Kochane. -powiedziałam na co blondyn się uśmiechnął. Położyliśmy się z powrotem. Przytuliłam chłopaka i w tej pozycji zasnęłam.
********************
Obudziłam się o 9:17. Obok mnie nie było Niallera. Wzięłam swoje ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się i zrobiłam makijaż. Zeszłam na dół chowając telefon do kieszeni spodni. -
-Cześć skarbie. -podeszłam do chłopaka całując go. -
-Cześć śliczna. Co zjesz na śniadanie?
-Przepraszam cię, ale dzisiaj nie zjemy razem śniadania.
-Dlaczego?
-Umówiłam się z Laurą na shopping.
- Ale obiecaj mi że zjesz coś w domu.
-Obiecuję. -uśmiechnęłam się.-
Założyłam torbę na ramię i podeszłam do drzwi. Już miałam nacisnąć klamkę ale usłyszałam głos Nialla.-
-Podwiozę cię!
-Nie trzeba. Kocham cię! -krzyknęłam wychodząc. Od domu Nialla do mojego jest nie daleko, poszłam więc pieszo. Doszłam po 10 minutach. Moja mama dziś pracuje, więc nie musiałam się z nią obżerać. Przywitałam się z siostrą i poszłam do swojego pokoju. Wybrałam ubrania i poszłam do łazienki. Przebrałam się i  wróciłam do pokoju, wzięłam część swoich oszczędności i schowałam do portfela, a portfel włożyłam do torebki razem z telefonem. Zeszłam schodami na dół. Założyłam  trampki i wyszłam.
Spojrzałam na zegarek, który miałam na ręku. Była 10:42. Miałam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam że się przejdę, do domu Laury nie było daleko. Po pięciu  minutach marszu doszłam do celu. Zapukałam i po chwili otworzyła mi  mama przyjaciółki.
-Dzień dobry, jest Laura? -przywitałam się.-
-Dzień dobry słońce, jasne jest, wejdź proszę.- kobieta miło  uśmiechnęła się do mnie. Mamę Laury traktowałam jak starszą siostrę, z którą mogę pogadać o wszystkim. Bardzo ją lubię.-
-Dove! -krzyknął radośnie sześcioletni chłopczyk i przytulił mi się do nóg, bo tam dosięgał. -
-Cześć Piter -uśmiechnęłam się do chłopca- gdzie twoja siostra?
-Na górze w swoim pokoju.
-Dziękuję.-pogłaskałam szkraba po czuprynie i wbiegłam po schodach na górę. Skierowałam się w stronę drzwi prowadzących do pokoju Laury, lekko zapukałam. -
-Proszę!
-Cześć kochana - powiedziałam wchodząc do pokoju. Podeszłam do przyjaciółki która leżała na łóżku  i dałam buziaka w policzek. -
-Hej, co tam?
-Dobrze. A tam?
-Super. Idziemy?
-Po to tu przyszłam.-zaśmiałam się. Zeszłyśmy na dół, wychodząc pożegnaliśmy mamę Laury i jej brata. Zamówiłam taxówkę żeby szybciej dotrzeć do centrum handlowego. Gdy już tam dotarłyśmy obeszłyśmy wszystkie sklepy odzieżowe i obuwnicze. Kupiłam sobie nowe spodnie i koszulkę. Do tego nową pomadkę do ust. Na zakupach spędziłyśmy 3 godziny. Świetnie się bawiłam.Na koniec - tak jak obiecałam Niall'erowi, coś zjadłam- poszłyśmy do cukierni. Laura zamówiła sobie kawałek ciasta  czekoladowego i kawę. Ja drożdżówkę z jabłkami, również kawałek ciasta i kawę. Byłam strasznie głodna. W końcu od samego rana nic nie jadłam. Do domu wróciłam na 14. -
-Cześć Liv. - przywitałam się z siostrą wchodząc do domu. -
-Cześć siostra. Jak tam zakupy?
-Super. Chcesz zobaczyć co sobie kupiłam?
-Chcę .- automatycznie zerwała się z kanapy i zaczęła przeszukiwać torby z ubraniami.
-Fajne , będę sobie pożyczać. -uśmiechnęła się.-
-Okey. -zaśmiałam się i poleciałam z torbami na gorę. Zakupione rzeczy schowałam do szafki, następnie rzuciłam się na łóżko. Koszmarnie bolały mnie nogi. Nawet nie wiem w którym momencie usnęłam.
********************
Obudziłam się około 17, ale to nie sama tylko telefon mnie obudził. Niechętnie zeszłam z łóżka i odebrałam telefon nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Czego?-złośliwie burknęłam.-
-Jesteśmy razem od dwóch dni, a ty już masz mnie dość?-odezwał się ten uroczy głos mojego Nialla.-
-Przepraszam cię skarbie,ale jestem wykończona po zakupach, a jak jestem zmęczona to robię się wredna.
-Nie tylko jak  jesteś zmęczona. -znów usłyszałam jego przecudny śmiech.-
-Niech ci będzie
-Co robisz?
-Aktualnie śpię
- Chciałabyś do mnie wpaść?
- Przepraszam, ale nie mogę
- Czyli że się dziś nie zobaczymy...
-Zobaczymy. Ty przyjdź do mnie.
-Mogę?
-Pewnie, nawet teraz.
-Ok, będę za 10 minut. Kocham cię
-A ja ciebie. -wesoło odpowiedziałam i zakończyłam rozmowę. Szybko zerwałam się z łóżka i pościeliłam je. Poszłam do łazienki odświeżyć się. Gdy wróciłam do pokoju wzięłam moją torbę i zaczęłam odrabiać lekcje z francuskiego. Nie było tego dużo więc szybko skończyłam. Już miałam wyjmować książki od historii, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiedziałam że to Niall. Zbiegłam po schodach i podeszłam do drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam wysokiego blondyna. -
- Cześć. -dostałam buziaka w policzek .-
-Hej, wejdź. Schodami na górę, ostatnie drzwi na prawo.
-Okey. -odezwał się Niebieskooki i szybko zniknął w głębi korytarza. Wzięłam jakieś ciastka z szafki i poszłam za nim. Weszłam do pokoju, Niebieskooki stał przy komodzie i trzymał w ręku zdjęcie na którym jestem ja i mój tata . Nawet nie wiem dlaczego jeszcze tam stało.. Położyłam talerz z ciastkami na biurku i podeszłam do Niallera. -
-Tęsknisz za nim?
-Nie
-Czemu?
-Nie mam z nim dobrego kontaktu. Wolałabym gdyby go wcale nie było.
-Dove, nie możesz tak mówić, to twój ojciec. -powiedział Niall łapiąc moją rękę.-
-Niall, mogę. Może jest moim ojcem,  ale ja tego nie czuję , rozumiesz?
-Skarbie rozumiem,ale..
-Nie ma ale. Możemy rozmawiać o czymś innym?
-Jeśli chcesz..-westchnął odstawiając ramkę ze zdjęciem na miejsce.-
-Przyniosłam ciastka, masz ochotę?
-Jasne że mam.-podszedł do biurka i wybrał ciastko, które po chwili znalazło się w jego buzi. -
-Mój łakomczuch. - pocałowałam go, a on się uśmiechnął.
*******************
Cześć moi drodzy  :* Co u was? Jak nowy rozdział? Mam nadzieję że się Wam podoba  :)
Chciałabym przekazać kilka ważnych informacji..
No więc.
Rozdziały będą pojawiać się co tydzień w piątek , chyba że się nie wyrobię. Ale postaram się aby tak było.
Chciałam was poprosić, abyście pomogli mi publikować moje FF. W tym sensie że byłoby bardzo fajnie, a mi miło gdybyście polecały go swoim znajomym, którzy również czytają takie rzeczy i udostępniły na jakiejś stronie lub grupie. Ja sama to robię ale jakoś nie ma efektów... Więc jakbyście mi pomogły to bym chyba umarła ze szczęścia  :) Widzę że czyta go mało osób więc nie wiem czy jest tego wszystkiego sens.. Jak pojawiłoby się przy tym rozdziale nawet 4 kom od was (zwykle są 3) byłabym w siódmym niebie ;)
Dzięki za uwagę ❤
Do zobaczenia~ Directioner 😍









piątek, 18 września 2015

Hej :)

Krótkie info ;-)
Jak pewnie zauważyliście nowe rozdziały pojawiają się co tydzień w piątki. To się nie zmieni. ;) Głównie piszę to po to by wam przekazać że dzisiaj (18.09.15) rozdziału nie wstawię ;\ a to dlatego że mam mały problem z Internetem... Ale to nie szkodzi bo prawdopodobnie dodam go jutro (19.09.15), a jak nie to w poniedziałek ;) Mam nadzieję że wytrzymacie :) To tyle, do zobaczenia ❤ ~Directioner 😍



piątek, 11 września 2015

Rozdział 2 "Nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził, rozumiesz ?"


-Cześć  kochana !  - ciepło  przywitała się przyjaciółka przytulając mnie.-
-Cześć! Zapraszam
- odpowiedziałam  odwzajemniając gest Laury i machając ręką na znak żeby weszła. -  jest taka sprawa.. Czy Liv może iść z nami ?
- No jasne. Czemu nie. - uśmiechnęła się szeroko.-
-To świetnie, bo chłopak ją rzucił, a ja nie mogę patrzeć jak siedzi i płacze. - tłumaczyłam.-
- Nie ma sprawy, oby tylko Malik nie miał nic przeciwko. - użyła jego nazwiska, nawet nie wiem czemu, bo nigdy wcześniej tego nie zrobiła.-
-No mam nadzieję . - powiedziałam  głośno wdychając.-
- To co, idziemy się robić na bóstwo? - wyszczerzyła się  łapiąc moją rękę.-
-Pewnie.
- poszłyśmy do mojego pokoju, spojrzałam na zegar, była 16:09.
Usiadłyśmy przed dużym lustrem i robiłyśmy sobie makijaż. Ja postawiłam na naturalny, tak samo jak Laura.
Robiłyśmy go sobie pół godziny, bo na zegarku widniała 16:40 .
-Laura, gdzie on mieszka ? -spytałam czesząc swoje niesforne kręcone włosy.-
- Na ulicy True Blood, dom numer 57.
-Jak myślisz, ile będziemy  tam jechać od mojego domu ?
- Około 15 minut.
- To mamy jeszcze godzinę. - powiedziałam z ulgą- poczekaj chwilę, pójdę sprawdzić jak radzi sobie Olivia.- wyszłam z pokoju i podeszłam do drzwi prowadzących do pokoju siostry. Lekko zapukałam, a już po chwili usłyszałam głośne "proszę". Weszłam do pokoju w którym panował półmrok. Rozglądając się po nim dostrzegłam Liv stojącą przed wielką szafą.
-Hej, jak ci idzie ? -spytałam podchodząc do niej.-
- Dobrze, muszę jeszcze wybrać strój i się uczesać. - powiedziała uśmiechając się do mnie.-
- Ok. O 17:35 postaraj się zejść na dół, dobrze?
- Jasne szefowo. - powiedziała salutując w moją stronę, po czym obie zaczęłyśmy rechotać.
-Już jestem.- oznajmiłam przyjaciółce wchodząc do pokoju.-
- Świetnie, uczeszesz mnie.
-To rozkaz czy pytanie ? - zaśmiałam się siadając koło niej.-
-Raczej rozkaz.- teraz obie się śmiałyśmy.-
-No ok.
- poprosiła mnie abym zaplotła jej wokół głowy 2 warkocze, a potem je ze sobą związała. Jak powiedziała, tak zrobiłam, a potem zabrałam się za swoje uczesanie.
Ja poprostu rozczesałam ponownie włosy i zostawiłam rozpuszczone.
Następnie zabrałyśmy się za ubrania. Laura włożyła białą koszulkę z napisem"AC", pudrową koronkową spódnicę , czarną skórzaną kurtkę i czarne szpilki.
 A ja czarną zwiewną sukienkę , czarne szpilki z ćwiekami i czarną kopertówkę z zamkiem w kształcie czaszki.
 Obie byłyśmy już gotowe więc zeszłyśmy na dół, gdzie czekała na nas Liv.  Ubrana była w czerwono-czarne krótkie spodenki, czarną prześwitującą koszulę, a na jej szyi wisiał wisior z czaszką. -

 -No nareszcie.- powiedziała śmiesznie gestykulując rękami. -
- Która godzina ? - spytała tym razem Laura.-
-17: 34
- Zadzwoń po taxi. - powiedziała Liv.-
- Już wcześniej to zrobiłam. Ma być pod domem za 5 minut.- powiedziałam.-
- To ja jeszcze napiję się soku. - powiedziała Laura podchodząc do lodówki i  wyjmując z niej karton soku pomarańczowego. W ogóle mi to nie przeszkadzało, lubię jak moi przyjaciele czują się u mnie jak u siebie w domu. Nagle do domu weszła mama.
- Wróciłam ! - krzyknęła nawet na nas nie patrząc.-
- Łał! Jak pięknie.- powiedziała mama nareszcie nas zauważając. -
- Idziecie na tą imprezę prawda ?
-Tak mamo. - powiedziałam podekscytowana.-
- A nie wiedziałam że ty też idziesz.- powiedziała wskazując palcem na Olivię. -
-Dove mnie zabiera ze sobą. -powiedziała dumnie.-
-No dobrze, ale nie wracajcie za późno. -powiedziała grożąc zabawnie palcem. -
-Jasne..- wtrąciłam. Wyszłyśmy z domu żegnając się z mamą przez buziaka w policzek. Gdy tylko wyszłyśmy za bramę zauważyłyśmy podjeżdżającą  taksówkę. Szybko wpakowałyśmy się do auta, a Laura powiedziała do kierowcy
- Na ulicę True Blood poprosimy. - szeroko się przy tym uśmiechając.
-Oczywiście. - odpowiedział kierowca i szybko ruszył.
********************
- To tutaj - powiedziała Laura, żeby kierowca się zatrzymał. Gdy tylko otworzyłam drzwi samochodu usłyszałam głośną muzykę, dobiegającą oczywiście z domu Zayna. Nie zdążyłam nawet zadzwonić dzwonkiem do drzwi, a one się otworzyły. Rzecz jasna, same się nie otworzyły, bo to ktoś je otworzył. A ten ktoś to wysoki, dobrze zbudowany brunet z uroczym uśmiechem. Ten przystojniak to Liam.
- Cześć, zapraszam. - zaskakująco dobrze nas przyjął.-
- Cześć, dzięki. - odpowiedziałam zdezorientowana ciągnąc za sobą przyjaciółkę i siostrę. W pomieszczeniu w którym się znalazłyśmy panował mrok, jedyne co go rozświetlało to kula disco i pojedyncze kolorowe światła. Pokój był duży, a  na jego środku tańczył tłum ludzi. Połowy z nich nie znałam, zapewne to "starsi koledzy" Zayna i reszty. Nie obejrzałam się a Laura i Liv zniknęły mi z pola widzenia. Za wszelką cenę musiałam znaleźć Zayna, chciałam mu powiedzieć że jest tu moja młodsza siostra.
Chodząc po całym pomieszczeniu i rozpychając się łokciami wreszcie go znalazłam, siedział przy barze i pił jakiegoś drinka.
- Cześć Zayn
- Cześć... Yy, czekaj.. Przypomnę sobie..
-Dove
-A tak, Dove. Co tam? Jak się bawisz ? - spytał popijając trunek.-
- Wszystko ok. Chciałam ci powiedzieć że przyszłam tu z moją siostrą. Nie gniewasz się?
- Ile siostra ma lat?
- 16 - powiedziałam ze śmiechem. -
- W porządku, a podobna do ciebie ?
- Tak Zayn, to laska. - wybuchnęłam śmiechem. -
- Okey - zaczął się śmiać.
********************
Bawiłam się znakomicie, praktycznie wcale nie widziałam się z Laurą, tylko raz widziałam jak tańczy z Zayn'em. Chyba jej się udało. Olivi, wcale nie widziałam, więc poszłam jej poszukać. Na parkiecie jej nie było, przy barze też nie więc poszłam do łazienki. Tam ją znalazłam, stała przed lustrem i się pudrowała.
- Jak się bawisz ?
- Świetnie, a ty? - spytała nie przestając robić tego, co już robiła.-
- Też. Poderwałaś już jakieś ciacho ? - spytałam uśmiechając się głupio.-
- Tak, ma na imię Louis.
- Dziewczyno, on jest 5 lat starszy od ciebie. - wykrzyczałam doskonale wiedząc ile Lou ma lat.-
- Wiem, potrzebny mi taki. Nie chcę znowu jakiegoś małolata. Starsi są o wiele lepsi. - powiedziała zamykając puderniczkę i uśmiechając się w moją stronę .-
- Masz rację.
-Wiem. - powiedziała dumnie.-
- Och Liv, jak zwykle skromna - zaśmiałam się pod nosem- ja już lecę.
- Ja też, nie będę siedzieć w łazience przecież. - zaśmiała się.
Wyszłyśmy, a ona odrazu poszła w stronę Lou. Przewróciłam oczami i poszłam przed siebie. Zaczął lecieć wolny.
- Kocham ten kawałek- powiedziałam sama do siebie. Nagle poczułam dużą męską dłoń na swojej. Spojrzałam w górę, bo chłopak był wyższy ode mnie, a miałam szpilki. Piękne niebieskie oczy patrzyły w moje, aż nogi mi zmiękły jak zorientowałam się że to Niall. Uśmiechał się do mnie szczerząc swoje białe ząbki, na których był aparat ortodontyczny. Wyglądał tak uroczo.
- Zatańczysz ?  - spytał -
- Jasne.
- jego miękkie ręce szybko znalazły się na moich biodrach, a jego wzrok na mojej twarzy. Położyłam dłonie na jego ramieniach, a wzrok przeniosłam na jego niebieskie oczy , które przenikliwie wpatrywały się w moje. Kołysząc się w rytm muzyki utonęłam w jego oczach. Nie zorientowałam się, a nasze ciała były już tak blisko siebie, że nie byłam w stanie sama się od tego oderwać, nawet jak bym chciała. Położyłam głowę na jego ramieniu, w jego uścisku czułam się bardzo bezpieczna.
Gdy piosenka się skończyła, delikatnie odsunęłam się od Niebieskookiego, co wyraźnie go zaskoczyło.-
-Niall, piosenka się skończyła.
- To nie znaczy że nie możemy dalej tańczyć, prawda ? - spytał, zabawnie poruszając brwiami. -
-Prawda. - powiedziałam przez śmiech. Już miałam wtulić się w chłopaka, ale usłyszałam znajomy dźwięk telefonu, który oznaczał że przyszedł sms. Wyciągnęłam telefon z kopertówki i odczytałam wiadomość, była od Olivi
" Ja wracam do domu, Lou mnie odprowadzi. " Odpisałam "Ok, uważaj"
  i zablokowałam telefon , wcześniej zerkając na godzinę, była 22:19 .
-Niall
- Tak?
- Czy mogę ufać Louisowi ?
- Czemu pytasz?
- Jest z nim ktoś bardzo ważny dla mnie. - tłumaczyłam patrząc mu w oczy.-
- Uwierz, że możesz. - zapewniał, głaszcząc mnie po ramieniu. Ponownie przeszedł po mnie  ten przyjemny  dreszcz.-,
- Tobie wierzę.- uśmiechnęłam się do Niebieskookiego i wtuliłam się w jego tors. Tańczyliśmy tak  jeszcze godzinę. W tym czasie opowiadaliśmy sobie wzajemnie o sobie.
-Niall
- Mhm?
-Chcę wracać do domu
- Odprowadzę cię
- Nie trzeba
- Ale ja chcę
-Nie chcę ci robić problemów
- To żaden problem - powiedział szeroko uśmiechając się do mnie. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a poczułam jego silną dłoń na mojej delikatnie ciągnącą mnie za sobą. Już po chwili byliśmy na ulicy. Niall doskonale wiedział gdzie mieszkam, bo wcześniej mu o tym wspomniałam. Szliśmy chwilę w ciszy. Założyłam rękę na rękę i szybko pocierałam nimi o skórę, bo było mi zimno. Nialler szybko to zauważył, zatrzymał się.
- Zimno ci?
- Jak cholera..- Horan zdjął z siebie swoją bejsbolówkę i szybko zarzucił mi ją na ramiona, po czym objął mnie ręką. Uśmiechnęłam się do Niebieskookiego , a on odwzajemnił mój gest. On jest taki słodki i kochany.
********************
- Jesteśmy - powiedziałam uśmiechając się do Niallera.
- Mogłabyś dać mi na chwilę swój telefon ?
- Jasne. - powiedziałam podając mu komórkę. Zauważyłam że wpisuje jakiś numer, ale to nie "jakiś numer" , tylko swój, bo chwilę póżniej przyszedł mu sms z mojego numeru, o treści " Zadzwoń do mnie" . Oddał mi telefon i powiedział "Dzięki za numer " , a potem się szeroko uśmiechnął . Zarumieniłam się na ten widok. Mimo sporej ilości makijażu, nie dało się ukryć moich rumieńców.
- Nie dość że przystojny , to jeszcze sprytny - zaśmiałam się - ja już będę uciekać.
- A coś na pożegnanie? - uśmiechnął się. Podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek, uśmiechnęłam się i odwróciłam po czym szłam w stronę drzwi, ale przypomniałam sobie, że nadal mam na sobie Niallerową bluzę. Odwróciłam się i zobaczyłam że on wciąż tam stał. Chyba chciał się upewnić że bezpiecznie dotrę do domu.
-Niall, twoja bluza
- Zatrzymaj ją
-Nie Niall, to twoja bluza - już miałam ją z siebie  ściągnąć, gdy nagle poczułam  że blondyn jeszcze bardziej ją na mnie naciągnął.-
- Teraz twoja. - uroczo się uśmiechnął i puścił mi oczko. Jeszcze raz dałam mu buziaka. Podbiegłam w stronę drzwi i weszłam do domu, więcej się nie oglądając.
W domu było całkiem ciemno, w kuchni i salonie nikogo nie było. Zajrzałam do sypialni mamy, spała. Zapewne była bardzo zmęczona. Olivia jeszcze siedziała przed komputerem, a James pewnie był u swojej dziewczyny, bo nigdzie go nie było. Weszłam do swojego pokoju i pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się na łóżko. Leżałam tak dobre 10 minut, aż w końcu zwlekłam się z wyrka i powiesiłam Niallerową bluzę do szafy. Zdjęłam szpilki i również zostawiłam je w szafie. Leniwie poczłapałam do łazienki, zdjęłam z siebie ubrania i wrzuciłam je do kosza na brudne ciuchy. Weszłam pod prysznic i dokładnie się umyłam. 
Wytarłam ręcznikiem całe ciało, ubrałam pidżamę i związałam włosy w kucyka. Wróciłam do pokoju, wzięłam telefon i wysłałam smsa do Irlandczyka.
" Dobranoc. Dove"
Już po chwili dostałam odpowiedź
"Dobranoc śliczna.
    Niall"
Teraz mogłam spać spokojnie. Ułożyłam się wygodnie na dużym, miękkim łóżku i już po chwili znalazłam się w kranie snów.
********************
Gorące promienie słoneczne przebijały się przez okna, ogrzewając moją twarz. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się kilka razy i podeszłam do biurka żeby wziąć telefon. Na nim widniała godzina 10:32. Długo spałam, a w tym czasie Niall do mnie napisał
" Jak się obudzisz, to odpisz. Niall"
W głowie miałam tylko jedno pytanie
" Co się stało?"
Szybko odpisałam Niebieskookiemu
"Coś się stało?"
już po chwili, telefon zaczął dzwonić, tak dobrze myślicie, to Niall dzwonił. Nacisnęłam zielony przycisk i przyłożyłam komórkę do ucha.
-Halo?
-Cześć, jak się spało?
- Znakomicie- zaśmiałam się.
- Dlaczego?
- Bo śniłam o tobie
- Och, skąd ja to wiedziałem - zaśmiał się -
- No nie wiem
-Do rzeczy. Dove, czy czy chciałabyś gdzieś dziś wyskoczyć ?
- Bardzo chętnie
- Super, przyjadę  po ciebie o 14:30
- Świetnie. Do zobaczenia!
- Pa.  - przez chwilę piszczałam z radości, bo przecież marzyłam o tej chwili. Później zdecydowałam że zadzwonię do Laury i opowiem jej o wszystkim. Szybko wystukałam znajomy mi numer. Po ponad 30 minutach rozmowy , w końcu   ją zakończyłyśmy. Tuż po tym spojrzałam na godzinę, była 11:14.
Miałam niecałe 3 i pół  godziny. Prędko popędziłam pod prysznic, jak codziennie. Umyłam głowę, a następnie ją wysuszyłam. Zeszłam na dół, dziś jest niedziela więc moja mama ma wolne od pracy. Podejrzewam że Liv jeszcze śpi..
- Dzień dobry wszystkim! - radośnie krzyknęłam już na wejściu.-
-Dzień dobry. - usłyszałam głos mamy i Jamesa, który zabrzmiał w tym samym czasie.-
-Jak impreza? - jak zwykle ciekawa mama...-
-W porządku
-Poznałaś jakiegoś fajnego chłopaka?
-Mamo..- odpowiedziałam poirytowana przewracając oczami.-
-Przystojny ? -nie nienawidziłam jak drąży temat o chłopakach.-
-Tak, nawet bardziej niż ty. - w tym momencie wskazałam palcem na nabijającego się Jamesa, który momentalnie przestał się śmiać.-
- Co ty taka dzisiaj?
-Jaka?
-Taka zdenerwowana.
- Nie jestem zdenerwowana.
-Jesteś,widać to po tobie. -wtrącił James.-
-A ty się nie wtrącaj- spojrzałam groźnym wzrokiem na brata- może i jestem zdenerwowana,ale to dlatego że  ten "przystojniak" zaprosił mnie na randkę. - dumnie odcięłam się  -
-I co nic nie mówisz?! - krzyknęła mama przestając robić to co już robiła, czyli przewracanie naleśników na drugą stronę. Zaczęła zadawać mnóstwo pytań, nie zdążyłam wtrącić ani jednego słowa, ale w końcu przestała nawijać, bo zabrakło jej tchu w piersiach i mogłam coś powiedzieć.-
-Mamo, naleśniki co się palą. - powiedziałam wskazując palcem na kuchenkę.-
-Cholera.. -podbiegła zdezorientowana do patelni- No trudno, wy będziecie je jeść. - powiedziała rozbawiona.-
- O nie, ja odpadam. - zeskoczyłam ze stołka i pobiegłam schodami na górę do  pokoju.
Tak się cieszę że nie odpowiedziałam na te wszystkie pytania.. Spojrzałam na zegarek, widniała na nim godzina 11:21. Ubrałam krótkie  dżinsowe szorty, zwykłą białą koszulkę bokserkę i białe Conversy.
Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z domu na miasto. Chciałam iść do kawiarni, napić się gorącej czekolady mimo że był czerwiec, i zjeść kawałek ciasta. Szłam chodnikiem przez ulice Londynu. Wiedziałam że za mną ktoś idzie , ale wolałam się nie odwracać. Nagle ktoś zaczął ciągnąc mnie za włosy, zauważyłam że to jakiś mężczyzna, menel czy coś.
Przeraźliwie się bałam że zrobi mi krzywdę. Po dłuższej chwili ból ustąpił, odwróciłam się i zobaczyłam Niallera uderzającego tego zboczeńca z pięści w twarz. Wcale nie było mi go  żal. Zabrał się i uciekł. Po chwili poczułam  dłoń Irlandczyka na mojej twarzy. Ryczałam jak mała dziewczynka, która zobaczyła biednego kotka.. Niebieskooki szybko wytarł słoną ciecz spływającą po moich rozgrzanych policzkach, swoimi ciepłymi palcami.
Szybko wtuliłam się w niego wciąż szlochając, on odwzajemnił mój gest.
-Nie wiem co by się stało gdybyś mnie nie uratował. Przecież on mógłby mnie..
-Nawet tak nie myśl. - wtrącił mocniej mnie przytulając- Nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził, rozumiesz ? -powiedział opierając swoje dłonie na moich ramionach , lekko mną potrząsając.-
-Dziękuję. -wyszeptałam ponownie wtulając się w chłopaka.
Zaprowadził mnie do samochodu, a sam poszedł kupić mi jakąś drożdżówkę. Był taki opiekuńczy, kochany..
Wrócił, wsiadł do auta i podał mi bułkę z jabłkiem.
-To moja ulubiona. -powiedziałam odbierając ją od Nialla. -
-Wiem - powiedział uśmiechając się szeroko. -
-Skąd?
-Przeczucie. - odpowiedział odpalając silnik samochodu.
-Jakim cudem się tu tak szybko pojawiłeś?-spytałam zagryzając kawałek bułki.-
-Przejeżdżałem akurat obok, a jak to zobaczyłem.. Poprostu mnie poniosło. -zauważyłam jak mocniej zaciska dłonie na kierownicy i zagryza wargę.
Skończyłam jeść ,a papierek po drożdżówce schowałam do kieszeni. -
-Niall?
-Tak?
-Gdzie jedziemy?
-Odwiozę cię do domu.
-A która godzina?
-12
-Jeszcze 2 i pól godziny.-powiedziałam lekko się uśmiechając.-
-Zdążysz się przygotować? - zaśmiał się.-
-Wątpisz w moje zdolności?
-Oczywiście że nie. -ponownie pokazał swoje cudne białe zęby.-
-A gdzie mnie zabierzesz ?
-Niespodzianka. - puścił mi oczko, na chwilę odrywając wzrok z drogi. -
-Niall patrz na drogę! - krzyknęłam.-
- Nie bój się
-Nie boję
- Na pewno ?
- Oczywiście
-Zobaczymy.. -mruknął pod nosem po czym na zmianę zaczął naciskać pedał gazu i hamulec. -
-Wariat - zaśmiałam się. -
-Och tak ? - teraz jechał tak szybko, że nie zorientowałam się jak podjechaliśmy pod mój dom - coś mówiłaś?
-Mega wariat. - płakałam ze śmiechu.-
- Leć bo nie zdążysz wybrać butów. -zaśmiał się .-
- Bardzo śmieszne . - warknęłam udając oburzenie. -
-Nie fochaj się, no.
- nic nie odpowiedziałam tylko założyłam rękę na rękę i zadarłam głowę w górę. Widząc to Niall dał mi buziaka w policzek. Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i wyszłam z czarnego samochodu ciągle machając do Irlandczyka. Weszłam do domu totalnie ignorując to co się działo w salonie. Wdrapałam się po schodach w górę do mojego pokoju.  Zaczęłam szperać w szafie szukając idealnego stroju na randkę z Niebieskookim. Wybrałam sukienkę, na dole miętowa, a na górze czarna. Zwiewna, z tyłu dłuższa a z przodu krótsza. Do tego czarne szpilki. Zrobiłam dosyć mocny makijaż i rozpuściłam włosy , które sięgały mi prawie do pasa. Ostatni raz przejrzałam telefon, spojrzałam również na godzinę, była równo 14. Ze względu na to zeszłam na dół i włączyłam telewizor. Oglądałam jakąś komedię, która wcale nie była taka śmieszna. W końcu  wybiła ta godzina, ta w której moje największe marzenie się spełni. Usłyszałam silnik samochodu, który szybko zgasł.
"Jaki punktualny" pomyślałam i podeszłam do drzwi, które zaraz miałam otworzyć Niallerowi. Usłyszałam dzwonek, który rozszedł się po całym domu. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi. -
-Cześć.
-znowu usłyszałam jego cudny głos.-
- Cześć
- Pięknie wyglądasz. - uśmiechnął się do mnie..-
-Dziękuję, ty też niczego sobie. -zaśmiałam się. Niall wystawił rękę, żebym mogła się pod nią złapać. Otworzył mi drzwi do auta, po czym sam obszedł go na około i wsiadł na miejsce kierowcy. Zapięliśmy pasy, Niall odpalił silnik i ruszyliśmy. Miałam nadzieję że zabierze mnie do jakiejś restauracji, bo byłam okropnie głodna. Po chwili znowu się zatrzymaliśmy. Niall odpiął pasy i wysiadł z samochodu. Podszedł do moich drzwi i otworzył je. Podał mi rękę żebym mogła wyjść. Czułam się jak jakaś księżniczka. Nie rozglądałam się nawet, tylko szłam pod rękę z Niallem nie przejmując się zbytnio gdzie jestem. Po jakimś czasie zauważyłam że jesteśmy w pięknej restauracji. Usiedliśmy przy dwuosobowym stoliku, dostaliśmy wielkie menu z daniami, deserami itp. Gdy Niall wybrał już jedzenie dla siebie ja wciąż zastanawiałam się nad deserem, ale w końcu wybrałam lody czekoladowe z truskawkami. -
- Nawet nie wiesz jak się cieszę że jesteś tu ze mną. -powiedział do mnie uśmiechając się szeroko. -
-Nawet nie wiesz jak się cieszę że mnie tu zabrałeś. -odpowiedziałam śmiejąc się do Niallera. -
- Zawsze chciałem cię zaprosić, ale jakoś nie miałem odwagi.
-Ty? Nie miałeś odwagi? - nie wierzyłam w to co mówił.-
-Taka dziewczyna jak ty może mieć każdego. - uśmiechnął się.-
-Taki facet jak ty może mieć każdą.
-Ty nie jesteś każda, ty jesteś Dove. Jesteś sobą i to mnie cieszy. - powiedział patrząc mi w oczy.-
- Ale słodko. Wiesz zawsze mi się podobałeś... - uśmiechnęłam się i spuściłam głowę.-
-Serio ?
-Tak
-Ty też mi się zawsze  podobałaś
-Serio ?
-Tak .- na tym rozmowa się skończyła, bo kelnerka przyniosła nam nasze jedzenie. Podczas jedzenia rozmawialiśmy, tak naprawdę to o wszystkim i o niczym. Gdy już opuściliśmy restaurację znowu zaczęliśmy rozmawiać.-
- Teraz pójdziemy pieszo, nie przeszkadza ci to?
-Ani trochę. -uśmiechnęłam się. Szliśmy około 10 minut,aż w końcu Niall się zatrzymał.-
-To tutaj.
-Ale tu pięknie. -westchnęłam podziwiając niewielkie jeziorko w którym odbijało się zachodzące już słońce. Weszłam na most wcześniej zostawiając na jego początku swoje buty. Usiadłam na końcu drewnianego mostku mocząc stopy w ciepłej wodzie. Po chwili obok mnie usiadł Noeboeskooki. Dokładnie obserwował to co robiłam. -
-Ładnie, prawda..
-Tak -odparłam opierając głowę na jego ramieniu- skąd znasz to miejsce?
- Mój przyjaciel Harry mi je pokazał. Dosyć często przychodzimy tu w piątkę i się kąpiemy.
-To pewnie niezła zabawa.
-Nie kąpałaś się nigdy w jeziorze ?
-Nie, nie umiem pływać.
-To uważaj. -wstał z mostku odsunął się trochę i zdjął z siebie koszulkę i spodnie.-
-Niall ty chyba nie chcesz..- nie zdążyłam dokończyć zdania, a to dlatego  że oblała mnie woda, bo Niall wskoczył do jeziora.-
- Wariat. -zaśmiałam się. Niall podpłynął do mnie.-
-Ja wariat ?
-Tak, ty. -jeszcze głośniej się zaśmiałam. Nagle poczułam jak blondyn łapie mnie za biodra i wciąga do wody. -
-Nie Niall ! - krzyczałam, ale to nic nie dało. Już po chwili znalazłam się pod wodą, ale Niall ponownie chwycił mnie za biodra i wyciągnął z wody. Szybko oplotłam ręce wokół jego szyi, a nogi wokół pasa i się w niego wtuliłam ciężko oddychając. On tylko się śmiał. -
-Bawi cię to ? - odkleiłam głowę od jego torsu. -
-Trochę . -wciąż się śmiał- Wiesz dlaczego to zrobiłem ?
- Wciąż się głowie, może mnie oświecisz ?
- Żeby się ciebie zapytać..
-Tak?
-Czy chcesz zostać moją dziewczyną?
-Tak Niall, chcę. - zgodziłam się bez zastanowienia. Niall uśmiechnął się i już po chwili nasze usta  skleiły się w jedną całość. Całował mnie tak delikatnie, swoimi malinowymi ustami, że nie chciałam aby przestawał. -
- A musiałeś spytać o to w jeziorze? -zaśmiałam się odrywając na chwilę od chłopaka.-
- Tak
-Czemu?
-Bo tak jest zdecydowanie bardziej romantycznie.
-Rzeczywiście. - zaśmialiśmy się oboje, i ponownie zaczęliśmy się całować.
********************
Hej :* Jest 2 rozdział. :D cieszycie się? Bo ja bardzo :) piszcie co wam się w nim podoba, bardzo mnie to ciekawi :) z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy itp... Do następnego. ;)