piątek, 13 listopada 2015
Rozdział 11: "Ten twój Niall już ci nie pomoże. "
Nie do wiary że to już połowa wakacji.
Jeszcze miesiąc i znowu szkoła. Tak w zasadzie to college. Ja, Laura, Harry i Niall dziwnym trafem idziemy do tego samego. W sumie to sami sobie go wybieraliśmy. Ja i Laura już od lat wybieramy te same szkoły. Ale Harry i Niall... Nie wiem. Może Niall zdecydował ze względu na mnie? A Harry to czysty przypadek? Albo też podąża za przyjacielem? Nic nie wiem, i narazie nie chce wiedzieć. Jedyne, co chcę narazie wiedzieć to o co chodziło tej dziewczynie. Najprawdopodobniej o imieniu Mel. Naprawdę aż tak bardzo nie znam Niall'a? Jest też opcja, że ona kłamie, jak z nut. Może poprostu nie ma co robić i chce zrujnować komuś życie? Dziwne.
-Dove? - z zamyślenia wyrwa mnie Niebieskooki. Patrzy na mnie, marszcząc brwi. Jego wyraz twarzy jest pytający.
-Tak?
-Co się dzieje?
-Nic.
-Odkąd wróciliśmy, zachowujesz się inaczej.
-Inaczej?
-Tak.
-Dlaczego ?
-Cały czas chodzisz zamyślona, smutna. Masz jakiś problem?- spytał siadając obok mnie na łóżku.
-Problem? Nie, żadnego.
-Na pewno?
-Tak. -kłamię.
-To chodź. Idziemy.
-Gdzie?
-Zobaczysz. - łapie mnie za rękę i ciągnie w stronę drzwi. Schodzimy na dół, Nialler bierze kluczyki od samochodu z blatu i wychodzimy z domu.
Wsiadamy do auta.
-Gdzie jedziemy?
-Nie ważne.
-Ważne.
-Nie.
-Tak.
-Nie denerwuj się tak kochanie, to szkodzi urodzie. -śmieje się.
-Ja się nie denerwuję. - zakładam ręce na klatce piersiowej.
-Denerwujesz.
-Nie.
-Niech ci będzie. Ale to ostatni raz, kiedy ci odpuszczam. Rozumiesz ?
-Jak to?- on się tylko zaśmiał. Nie zauważyłam jak samochód ruszył i się zatrzymał. Jesteśmy przed wielkim budynkiem. Kolorowe światła, głośna muzyka. Tak, to impreza.
-Niall!
-No co? Nie bądź imprezową kupą, Dove.- śmieje się podchodząc do mnie.
-Nie jestem imprezową kupą. Zobacz jak ja wyglądam! Nie powiedziałeś mi, a mogłam się przebrać.. -jęczę.
-Wyglądasz ślicznie. I nie marudź bo powiem chłopakom że jesteś imprezową kupą. - zupełnie jak dziecko pokazałam mu język, a on jeszcze głośniej się zaśmiał.
Weszliśmy do środka. Jest pełno ludzi. W rogu pabu stoi kanapa. Obok są toalety. Idę za Niallem nie puszczając jego dłoni. Mnóstwo ludzi patrzy na mnie. Nie wiem dlaczego. Po chwili Niebieskooki zatrzymuje się. Widzę że wita się z jakimś kolesiem. Gada z nim chwilę. Staram się nie słuchać ich rozmowy, ale nie mogę. Zbyt ciekawska jestem.
-No stary. Szacun, niezła ta twoja nowa dupa. - fuuj! Ohyda! Czuje jak mi podchodzi kolacja do gardła.
-Dzięki, ale się nie rozpędzaj. - zupełnie poważnie odpowiada mu Niall.
-Luzuj, chyba nie chcesz wystraszyć kolejnej laski, co?
-Hamuj się. -mówi przez zaciśnięte zęby.
-Spokojnie. -unosi ręce do góry i odchodzi. Udaję że nie słyszałam ich rozmowy.
-Chcesz potańczyć? -pyta.
-Jasne. - wyszliśmy na środek sali. Po kilkunastu minutach jestem wykończona tańczeniem.
-Przerwa? -pyta
- Dziękuję. -siadamy na kanapie. Odpoczywamy chwilę.
-Pójdę po coś do picia.- mówi w końcu Niall.
-Dobra.- mówię i uśmiecham się, choć wcale tego nie chcę. Boję się zostawać sama. Nie wiem dlaczego, ale boję. Czekam chwilę. Patrzę na ludzi, którzy obijają się o siebie na parkiecie. Nagle mój nadgarstek zostaje mocno ściśnięty. Ktoś ciągnie mnie w stronę tylnych drzwi nic nie widzę . Jest ciemno. Po sylwetce postaci, stwierdzam że to mężczyzna, ale nie Niall. Zaczynam krzyczeć. Niestety. Druga nieznajoma dłoń zakrywa mi usta. Czuję się pokonana.
Zauważam że jestem już na zewnątrz. Zostałam podparta do ściany, która jest zimna. Oba moje nadgarstki są mocno przywarte do niej. Znowu zaczynam krzyczeć.
-Zamknij się! - słyszę ochrypnięty głos.
-Niall! -krzyczę totalnie wystraszona. Moje policzki są już mokre od płaczu.
-Ten twój Niall już ci nie pomoże. - poznaję ten głos..
-Beck! Zostaw mnie! - Beck to mój były. Jest strasznie zazdrosny. Zawsze był. Raz gdy rozmawiałam z kolegą, dostałam od niego. Wtedy z nim zerwałam.
-Dlaczego miałbym?
- Jeśli mnie puścisz, to nic nikomu nie powiem.
-Śmieszna jesteś.
-Niall! - znowu krzyczę.
-Powiedziałem, zamknij się! - znowu krzyczy. Ale to nie wszystko. Znowu poczułam jego silną dłoń na swojej twarzy. Tak, on znowu mnie uderzył.
-Daj mi do cholery spokój!
-Już ci powiedziałem że tego nie zrobię.
-Czego ty palancie chcesz?
-Dużo rzeczy- pluję na niego- niegrzeczna. - śmieje się szyderczo.
-Chrzań się. Niall!
-Stul twarz! - i znowu. Po raz kolejny dał mi poczuć, jakim dupkiem jest. Nienawidzę go! Po tym jak mnie już trzeci raz uderzył, nic nie czuję, oprócz tego, jak mnóstwo łez leje się ze mnie. Ból uścisku Becka ustał. Zsuwam się plecami po zimnej ścianie patrząc jak Niall go tłucze. Krew się leje. Nie tylko z obitej mordy Becka, ale i z mojej. Widzę z jaką nienawiścią Niall zadaje kolejne ciosy. Podoba mi się to. Niech teraz płaci za to co mi zrobił.
-Zabijesz go. - wyduszam z siebie.
-Należy mu się. -odpowiada kopiąc leżącego już Becka.
-Już go zostaw. - odciągam Nialla od jego ofiary.
-Idziemy. -mówi stanowczo.
-A ty tu gnij. Szmato. - rzucam i idę za Niallem.
Jesteśmy u niego w domu.
-Wszystko w porządku? -pyta szybko.
-Tak. Ale boli, bardzo.
-Wiem słońce -przytula mnie do siebie- bardzo cię przepraszam. Obiecałem ci.
-To nie twoja wina..
-Moja. Gdybym cię tam nie zostawił..
-Ej, jest dobrze. Żyję.
-Obiecałem ci.
-Nie wiedziałeś.
-Ale obiecałem.
-Żyję.
-Na szczęście.
-Szczęście to było patrzenie jak go tłuczesz. -śmieję się.
-Znasz go w ogóle?
-Niestety tak.
-Kto to?
-Mój były..
-Ile razy cię uderzył?
-Jak byliśmy razem to raz. A przed chwilą dwa.
-Cholera! - krzyczy.
-Nie obwiniaj się o wszystko.
-Nie potrafię.
-To cię nauczę. -uśmiecham się.
-Super. -uśmiecha się do mnie, po czym całuje.
**********************************
college- [wymawiaj : koledż] szkoła po liceum.
Witajcie moi drodzy :) jak się podoba rozdział ??
KOMENTARZ = MOTYWACJA= NOWY ROZDZIAŁ ♡.♡
wasza Directioner 😍
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz