czwartek, 1 października 2015

Rozdział 5: "A jeśli poznasz tam fajniejszą laskę, ładniejszą i zgrabniejszą ode mnie?"


Co za wieczór. Nigdy nie spodziewałam się że jakiś chłopak będzie potrafił aż tak mnie uszczęśliwić. Prawie zapomniałam że ten chłopak jutro wyjeżdża, a ja nie będę go widzieć, czuć i całować.. Ale ja dam radę. Twarda jestem i tego się trzymam. W mojej głowie krząta się wiele myśli na ten temat, przez co w ogóle nie słyszałam jak Niebieskooki mnie woła. Jestem w domu Niall'a i siedzę na jego łóżku skupiając się wzrokiem na Tedzie. Nie zauważam jak Niall otwiera drzwi i wchodzi do pokoju. Ja wciąż wpatruję się w psa. Chłopak podchodzi, klęka przede mną, a jego dłonie spoczywają na moich kolanach.
Jego błękitne tęczówki błyszczą się jak nigdy. Czując jak Niebieskooki dotyka mnie, znów przechodzi po mnie paraliż i otrząsam się. Nasze spojrzenia spotykają się, a moje oczy robią się szklane.
-Dove, w porządku?
-Niall -przełykam ślinę.- czemu ja się  boję?
-Boisz się bo nigdy nie musieliśmy żegnać się na dłużej niż jeden dzień.
-Nie. Boje się że cię stracę, a ja cię kocham. I boje się że już cię nie zobaczę, choć wiem że ty się nie boisz.
-Nie boję się, bo wiem że nigdy nie stanie się to co powiedziałaś.
-Skąd wiesz?
-Poprostu
-A jeśli poznasz tam fajniejszą laskę, ładniejszą i zgrabniejszą ode mnie ?
-Nie ma takiej. -zaśmiał się.-
-Mówiłam ci jak bardzo cię kocham?
-Kilka razy
-Kocham cię bardzo
-Ja ciebie też. - przysuwa się do mnie i całuje.
Po tym jak porozmawiałam z Niebieskookim czuję się lepiej. Cały ciężar ze mnie spadł. Już kiedyś przeżywałam to samo. Przynajmniej podobną sytuację. Chodzi tu o mojego tatę, z całego serca pragnę by już więcej go nie zobaczyć. Wiem że tak się nie mówi, ale to moja sprawa i nikt mi nie zabroni.
Myślami jestem bardzo daleko od Nialla, a fizycznie bardzo blisko. Leżymy na sofie i oglądamy mecz. Nie za bardzo lubię oglądać je w telewizji, ale w realu to co innego. Z chęcią bym obejrzała taki mecz na żywo. Niebieskooki ciągle krzyczy coś sam do siebie, emocje podczas meczu mu towarzyszą.. Na szczęście to już końcówka. On leży wgnieciony w kanapę obejmując mnie ręką, a ja w niego wtulona. Ponownie czuję zapach jego perfum zmieszanych z zapachem wody po goleniu. Nie zorientowałam się jak Niall wyłączył telewizor. Przyglądał mi się uważnie, a ja jemu.
Nagle dzwoni dzwonek do drzwi, na którego sygnał wystraszyłam się.
-Spodziewasz się kogoś?
-Nie. - mówi wstając z kanapy i podchodząc do drzwi.-
 -Siema stary - w drzwiach stoi chłopak z mnóstwem loczków na głowie, zielonymi oczami i wielką ilością tatuaży. Jego dłonie schowane są w kieszeni.- Zajęty jesteś? - pyta po czym wychyla się do środka. Zauważył mnie.-
-Cześć Dove. - przywitał się i uśmiechnął.-
-Cześć Harry. - odwzajemniam uśmiech.-
-No trochę. - mówi Niall.
-Spoko, rozumiem - śmieje się - to siema. - mówi i odchodzi. Niebieskooki zamyka drzwi i siada obok mnie. -
-Głodna?
-Tak, a ty?
-Tak, co chcesz zjeść?-pyta wstając z kanapy.-
-Pizza?
-Okey, zaraz zamówię.- wyjmuje  telefon z tylnej kieszeni spodni i przykłada telefon do ucha.-
-Tak szybko zalazłeś numer pizzeri ? - moje oczy robią się trzy razy większe.-
-Mam ich w szybkim wybieraniu. - uśmiecha się szeroko. Zaczynam się głośno śmiać.
  Rozmawia z nimi już 10 minut..
-Nie, poproszę dwie z dodatkowym serem ! -krzyczy do słuchawki i w zabawny sposób porusza rękoma. Już płaczę ze śmiechu.-
-I z czego się śmiejesz? - pyta odkładając telefon na stolik do kawy. -
-No dziwne gdybym się nie śmiała.
-Ale nie ma z czego.
-Serio?  A widziałeś swoją minę jak z nimi rozmawiałeś? - znowu wybucham nieopanowanym atakiem śmiechu.
********************
Po zjedzeniu kolacji, postanowiliśmy się położyć. Tak jak ostatnio gdy tu spałam, nie mogę usnąć. Ale to nie dlatego że śpię tu po raz drugi, tylko dlatego że wiem, że za kilka godzin Niall wyjeżdża. Ta myśl mnie przytłacza. Leżę z głową na piersi Niebieskookiego. Rozmyślam co będę robić przez te dwa tygodnie. Może pojadę do babci? Nie..  To fatalny sposób na spędzanie wakacji. Mimo że i tak ją odwiedzę, to nie mam zamiaru robić tego w przyszłym tygodniu. A może poszukam pracy? Już niedługo wybije miesiąc odkąd jestem z Niallem i chcę mu coś kupić. Mojego kiszonkowego zostało dość mało, a do wypłaty mojej  mamy dość dużo czasu..
Tak, to jest to! Poszukam pracy. Jak będę zajęta pracą nie obejrzę się, a te dwa tygodnie zlecą. Zawsze tak jest.
Odstawiając te myśli na bok spoglądam na zegarek. 00:02. Niebieskooki wstaje o 8 żeby przyszykować się do lotu. Samolot ma o 9:30. Zostało mi jeszcze 8 godzin snu. Dla mnie akurat.
********************
<niedziela.> 
Przecierając rękoma oczy, zmywam z nich resztki snu. Patrzę na zegar. 7:30. Idę do łazienki i biorę szybki prysznic. Ubieram krótkie spodenki i koszulkę bokserkę. Włosy związuje w wysokiego kucyka i robię lekki makijaż. Wychodzę z łazienki. Po drodze na dół zerkam do sypialni. Niall jeszcze śpi. Wygląda przeuroczo. Zagryzam dolną wargę i bezszelestnie zamykam drzwi. Powolnym krokiem schodzę po schodach. Przez okno zauważam wielki ruch uliczny. Chyba już większość ludzi wybiera się na wakacje. Podchodzę do lodówki i zaglądam do niej. Wyjęłam 7 jajek i masło. Postanowiłam że dzisiaj zrobię śniadanie. Postawiłam patelnie na włączonej kuchence, a na nią wrzuciłam trochę masła. Z szafki wyjęłam miskę i rozbiłam w niej jajka, następnie je roztrzepując widelcem. Przy okazji dodałam pieprzu oraz soli. Po tej czynności wlałam jaja na patelnie , gdzie skwierczało już roztopione masło.
Gotową jajecznicę przełożyłam na dwa talerze. Jeden dla mnie, a drugi dla Niebieskookiego. Jemu oczywiście nałożyłam większą część dania, bo on jak zwykle jest głodny i do tego to facet więc...
Obok talerzy z jajkami położyłam widelce. Posprzątałam na blacie kuchennym i już miałam wołać Nialla, ale...
-Cześć skarbie. -podchodzi do mnie uradowany Niall i całuje mnie.-
-Cześć. Zrobiłam śniadanie. -odwzajemniam pocałunek i uśmiecham się. -
-To super bo jestem mega głodny. - podchodzi do stołu, siada na krześle i pociera dłonią o dłoń zanim zaczyna jeść.
Siadam na przeciwko śmiejąc się, po chwili sama zaczynam jeść.
Jest 9. Jestem z Niebieskookim na lotnisku. Rozmawiamy siedząc w holu głównym.
"Osoby lecące lotem 819 do Irlandii proszone są o wejście do samolotu." na to zdanie łzy napływają mi do oczu. Wstajemy z krzeseł i po raz ostatni żegnamy się.
-Będę tęsknić.- mówię, a pojedyncza łza spływa mi po policzku.-
-Ja bardziej. - mówi i przytula mnie. Jak już mnie puścił pocałowałam go. On dał mi klucze do swojego domu i się uśmiechnął.
Kobieta pracująca po raz kolejny powtórzyła tamto zdanie, a Niall odwrócił się i poszedł w stronę przejścia. Na progu po raz ostatni nasze spojrzenia spotykają się,a on się uśmiecha.
****************************************
Witajcie ! I jest 5 ! Kiedy to zleciało...
Jak wam się podoba? Mam nadzieję że zżera was ciekawość  :D (wiem, wredna jestem)
Dzisiaj, tak samo jak ostatnio krótko . Nie wiem czy nie zmienię czegoś w dodawaniu i pisaniu rozdziałów... Chodzi mi o to że będę dodawała krótsze, ale za to częściej. ;) Jak wolicie? To tyle :)
Do następnego. ❤✌
~Directioner 😍 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz