niedziela, 25 października 2015

Rozdział 9: "Ja cię tylko ostrzegam. Uważaj na siebie. On jest niebezpieczny. "


Hej pysie ♡.♡ Co u was ? No... U mnie nie najgorzej >_< trochę mnie zawiedliście. Znowu ten sam temat :( "mało komentarzy"
Co się dzieje ? Kiedyś były nawet po 3 kom, a teraz.. cud jak 1 jest :'( Trochę mi przykro :| Jak już mówiłam mam trochę rozdziałów "na zapas" więc jakbyście się poprawili z tymi komentarzami to bym mogła nawet codziennie je dodawać. :) (dopóki by mi się nie skończyły) mam nadzieję że się uda, bo naprawdę robi się coraz gorącej <3 myślę że wam się spodobają nowe rozdziały :)
To tyle ode mnie <3 Bay ❤
~Directioner 😍
********************************

Wciąż jesteśmy w Mullingar.
Jestem z Niallem w barze. Siedzimy, rozmawiamy i śmiejemy się.
Zauważam że do budynku wchodzi jakaś dziewczyna. Nie zwracam jednak zbytnio na nią uwagi. Niall wyprostował się  i wstał od stolika.
-Muszę iść do toalety.
-W porządku.- odprowadziłam go wzrokiem. W końcu wyjmuję telefon z kieszeni i przeglądam go . Podchodzi do mnie ta dziewczyna. Jest zupełnym przeciwieństwem mnie. Jest brunetką, ma zielone oczy i trochę wyższa ode mnie. Siada na miejscu, gdzie wcześniej siedział Niebieskooki. Przyglądam jej się ze zdziwieniem.
-O co chodzi? -pytam.
-O ciebie - odpowiada- przyszłaś tu z Niallem?
-Co cię to obchodzi? - mrużę na nią oczy.
-Ja cię tylko ostrzegam. Uważaj na siebie. On jest niebezpieczny.
-Skąd możesz to wiedzieć? - syczę.
-Byliśmy kiedyś razem. Do czasu, kiedy..- zerwała się z miejsca, gdy zobaczyła że Niall wraca. Wybiegła z baru szybciej, niż tu weszła. O co mogło jej chodzić?  Dlaczego zerwali ?
Niall siada z powrotem na swoje miejsce i uśmiecha się do mnie szeroko.
-Mogę zadać ci kilka pytań?
-Dawaj.
-Ile miałeś dziewczyn przede mną?
-Głupie pytanie.
-Nie prawda.
- Nie wiem... Może 7...
- Jak miała na imię twoja ostatnia?
-Kurde, Dove. O co ci chodzi?
-O nic.
- Mel.
-Mel?
-Tak.
-Dlaczego zerwaliście? - walę prosto z mostu. Widzę że te pytanie sprawiło mu kłopot.
-No bo.. - jego wypowiedź przerwała kelnerka, która przyniosła nam jedzenie. Ulżyło mu, widziałam to.
Po zjedzeniu kolacji wyszliśmy z baru. Idziemy chodnikiem trzymając się za ręce. Zmierzamy w stronę naszej ulicy. Cały czas trwa ta niezręczna cisza.
-Dlaczego o to pytałaś? -Niall jak zwykle ją przerwał. Nie wiem czy powinnam mu mówić o tym co się stało.
-Po prostu. Chciałam wiedzieć.- on nie odpowiada. Jest bardzo tajemniczy. Podoba mi się to.
Mijamy dom Nialla.
-Niall, minęliśmy twój dom.
-Wiem.
-I ?
-Chcę cię odprowadzić. - gdy dotarliśmy pod dom mojej babci zatrzymaliśmy się.
Stoimy naprzeciw siebie i patrzymy sobie w oczy.
-Kocham cię -mówię wciąż wpatrując się w jego tęczówki. On nic nie mówi tylko uśmiecha się lekko. Jego wyraz twarzy nie wyraża żadnych emocji- przepraszam..- bełkoczę i odwracam się plecami. On jednak łapie mnie za ramiona i przekręca tak, że znów jestem twarzą do niego. Całuje mnie i mówi
-Ja ciebie też kocham. - uśmiecham się i idę w stronę drzwi. Odwracam się i ostatni raz uśmiecham się do niego, po czym wchodzę do domu.
-Cześć. - wołam.
-Cześć. - słyszę cichy głos Olivi dobiegający z salonu.
-Gdzie babcia?- pytam zamykając drzwi na zamek i klucz.
-Niedawno poszła się położyć.
-Już? -pytam zdziwiona.
- No wiesz, 20 to czas snu dla emerytki. - śmiejemy się wspólnie, a ja siadam obok niej.
-Co oglądasz?
- "Kobiety które zabijają."
-Mhm. Niezbyt zachęcający tytuł.
-Wiem, ale nie ma nic innego.
-Tak myślałam.
-Co u was?
-"Nas" ?
-Ciebie i Nialla.
-Aha.. No w sumie to dobrze. Ale głowię się nad czymś..
-Nad czym?
-Jak byliśmy w barze i Niall wyszedł do toalety..
-Czekaj..- przerwała mi i wzięła pilot od telewizora do ręki, po czym go wyłączyła.- Mów dalej. - przewróciłam oczami i kontynuowałam..
Jak już jej opowiedziałam tą dziwną historię, przyglądała mi się chwilę.
- "Uważaj na siebie, on jest niebezpieczny." -cytowała.
-Tak..
-A może ona jest jakaś chora psychicznie, czy coś?
 -Przestań.. Wyglądała normalnie..
-Nie mam zielonego pojęcia o co mogło jej chodzić. - przyznaje.
-Ja też nie..
Leżę na łóżku, próbuję usnąć, ale nie mogę. Mimo tego co się stało, jestem w sumie szczęśliwa. Pogadałam z siostrą, zwierzyłam się itd..
Za 2 dni wylatujemy do Londynu.. Ciekawe czy coś się zmieni.
Prawie zapomniałam! Jutro mamy rocznicę. Muszę kupić coś Niall'owi. Przez dość długi czas zastanawiałam się co mu kupić. Nic jednak nie wymyśliłam. Jakimś cudem usnęłam.
Przecieram oczy patrząc na zegarek.  8:37.  Szybko wstałam i ogarnęłam się. Poszłam pod prysznic, umyłam głowę, zęby itd. Ubrałam letnią sukienkę, zrobiłam make-up, a włosy związałam w wysokiego kucyka.
-Liv, jedziesz ze mną? - pytam siostrę lekko szturchając ją w ramię.
-Nie. -burczy.
-Nawet nie wiesz gdzie.
-Gdzie?
-Na zakupy.
-Nie.
-To nie. -wzruszam ramionami i zakładam swoją torebkę przez ramię, po czym wychodzę z pokoju.
Schodzę po schodach. W kuchni widzę babcię, która czyta gazetę i pije herbatę, jak co rano.
-Babciu, jadę na zakupy..- oznajmiłam zakładając buty.
-Czym?
-Pewnie autobusem.
-Przestań! -krzyczy i podaje mi klucze od swojego auta.
-Babciu ja nie mam prawa jazdy.
-Oj.. Nie przesadzaj. Zabaw się dziewczyno ! Jak coś to będzie na mnie.- mówi i się śmieje.
-Jesteś super babciu, dziękuję. - uśmiecham się do niej i wychodzę z domu.
Podchodzę do auta, a następnie wchodzę na miejsce kierowcy. Rok temu zdawałam prawko, ale oblałam... Nie ważne. Ważne, że jeszcze pamiętam jak się jeździ. Odpalam silnik i ruszam. Po 10 minutach jestem przed galerią handlową. Wychodzę z samochodu i zamykam go.
Chodzę po sklepach już godzinę. Niby już kupiłam prezent dla Nialla, ale szukam jeszcze czegoś dla siebie. Nic jednak nie ma.
Postanawiam wrócić. Jest 11:00.
10 minut później jestem z powrotem w domu.

-Hej, skarbie.
-Hej, co słychać?
-Bardzo dobrze.
-Super.
-Mógłbyś przyjść do mnie ?
-Jasne, o której?
-Za godzinę.
-Świetnie. To do zobaczenia. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Chcę przygotować kolację dla Niall'a. Poprosiłam babcię, żeby pojechała gdzieś z Olivią. Tak mają zrobić, ale chciały pomóc mi jeszcze wszystko przygotować. Nakryły do stołu. Ja ugotuję spaghetti i takie tam.. Mija pół godziny. Stół nakryty. Kolacja prawie gotowa. Tylko ja wyglądam jak jakiś wycieruch ! Idę na szybki prysznic.  Zakładam sukienkę i czarne szpilki, a  włosy rozpuszczam.
Jest już 16.00. Liv i babci już nie ma. Jedzenie jest gotowe. Czekam tylko na Nialla.
W końcu ktoś puka do drzwi. Otwieram i widzę go.
**********************************

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz