Rozdział 7: "Niall, Niall H
Na pierwszy rzut oka pomyślałam sobie "Irlandia", ponieważ na ścianie wisi flaga tego kraju, a po drugiej stronie drzwi, wyryta jest na nich czterolistna koniczyna. Na innej ścianie są poprzyklejane zdjęcia. Na kilku z nich rozpoznaję Niall'a. Przejeżdżam opuszkami palców po twarzy Niebieskookiego i uśmiecham się sama do siebie. Wychodzę z pokoju, ostatni raz patrząc na niego kątem oka. Schodzę na dół i biorę telefon do ręki. Dzwonię do Laury.
-Halo?
-Cześć
-Cześć, co tam?
-Dobrze. Co robisz?
-Jem.
-A chciałabyś wpaść?
-Dobra. Jesteś u Niall'a, prawda?
-Tak. -śmieję się.
-Okey. Babski wieczór.
-Dokładnie.
-To zaraz będę.
-Czekam.
Odłożyłam komórkę na miejsce i zaczęłam szukać jakichś przekąsek.
-On musi mieć ich tu mnóstwo. Łakomczuch. -mówię do siebie. W końcu znalazłam. Chipsy, żelki, cukierki. Z lodówki wyjęłam Colę. Wszystko poukładałam na stoliku, który stał przed kanapą. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Otwieram i widzę jak zwykle uśmiechniętą Laurę. Witam ją i zapraszam do środka. Powiesiła swoją torebkę na wieszaku i usiadła na sofie.
-Co oglądamy? -pytam podchodząc do szafki z płytami.
-Komedia romantyczna?
-W porządku. Może to? - pokazuję jej płytę.
-Okey. - włączam płytę i za moment film się zaczyna. Podczas oglądania, bardzo dużo się śmiejemy, płaczemy. Mega dziwny wieczór.. Film trwał niespełna 2 godziny. Teraz leżymy w łóżku.
-Naprawdę szukasz pracy?
-Tak. Jestem już dorosła, trzeba zacząć na siebie zarabiać.
-Może ja też powinnam?
-Nie wiem.. A chcesz? Bo wiesz, tobie nigdy nie brakowało kasy.
-Tak, ale nigdzie jeszcze nie wyjeżdżam, więc..
-Jak chcesz.
-Jak się czujesz?
-O co ci chodzi? -pytam zdziwiona unosząc się na łokciach.
-No że Niall'a nie ma i w ogóle.
-Aa.. O to.. No jest mi ciężko, ale staram się o tym wszystkim za dużo nie myśleć.-wzruszam ramionami.
-Będzie dobrze. -odwraca się do mnie i uśmiecha. Ja również się uśmiecham, a potem obie zasypiamy.
Minął tydzień odkąd Niall wyjechał.. Właśnie wracam z pracy. Taaaaa.. Znalazłam ją. Jestem opiekunką do dzieci. Lubię tą pracę. Ogółem, to lubię dzieci. Jest dobrze płatna, więc jestem zadowolona. Wchodzę do domu Niebieskookiego. W rękach mam mnóstwo toreb. Idę z nimi do kuchni, a następnie je rozpakowuje. Z szafki Teda wyjmuję jego smycz, po czym wołam go i zaczepiam o obrożę. Zakładam swoją torebkę przez ramię i wychodzę z domu wcześniej go zamykając na klucz. Idę z psem w stronę mojego domu. W końcu docieram na miejsce. Wchodzę spuszczając Teda ze smyczy.
-Cześć kochanie.- wyskakuje mama zza lady kuchennej.
-Cześć mamo.
-Mam dla ciebie wiadomość.
-Słucham. - zakładam dłonie na biodrach głośno wzdychając.
-Razem z Olivią lecicie dzisiaj do babci.
-Jak to "lecicie"? -pytam zdziwiona.
-Babcia przeprowadziła się niedawno do Mullingar. - wiedziałam, że gdzieś już słyszałam tą nazwę..
- W porządku. O której mamy samolot?
-18:30.
-Mamo!- krzyczę wkurzona- wiesz która jest godzina?!
-Wiem, 17.
-Właśnie!
- No to się ruszaj! Godzinę masz!
-Bardzo śmieszne! -mówię poirytowana przewracając oczami- Ted! -wołam psa zaczepiając go z powrotem na smycz.-
-Ja zawiozę Olivię na lotnisko. Ty zamów sobie taxi.- mówi podając mi 20 dolarów. Zabieram jej z ręki banknot i wychodzę. W kilka minut dochodzę do domu Niallera. Wchodzę i biegnę na strych po klatkę dla Teda.
Wchodzę do sypialni i biorę swoją walizkę. Wrzucam do niej wszystko co będzie mi potrzebne. Na końcu wkładam do niej Niallerową bluzę, wcześniej ją przytulając. Z walizką schodzę na dół. Do oddzielnej torby spakowałam rzeczy dla Teda.
Jesteśmy na lotnisku. Ostatni raz żegnamy się z mamą.
" Pasażerów lecących lotem 204 do Mullingar prosimy o wejście do samolotu." Pojedyńcza łza spływa mi po zimnym policzku, gdy przypominam sobie, jak byłam z Niallem na lotnisku. Wchodzimy do samolotu wcześniej oddając nasze bagaże i klatkę z psem do obsługi. Na szczęście znalazły się 2 wolne miejsca obok siebie.
-Przepraszam, ile będzie trwał lot?-pytam obok przechodzącą *stewardesse.
-Około 5 godzin. - mówi uśmiechając się miło.
-Dziękuję.
Lecimy już ponad godzinę.
-Zapomniałam!.. -krzyczę chowając twarz w dłoniach.
-O czym?- pyta siostra.
-Zapomniałam zadzwonić dzisiaj do Niall'a.
-Daj spokój. Na pewno zrozumie. - mówi połykając kolejne uprażone ziarno popcornu.
-Może.- wzruszam ramionami i przerzucam wzrok na szybę. Po kilkunastu minutach zasypiam.
-Dove obudź się, zaraz lądujemy. - słyszę zaspany głos Liv. Przecieram oczy, i odpinam pasy, zgodnie z informacją od pilota.
Na lotnisku czeka na nas babcia.
Zauważyła nas, bo biegnie w naszą stronę. Po chwili znajdujemy się w jej ramionach.
-Cześć dziewczynki.
-Cześć babciu.- mówimy w tym samym czasie.
-Chodzicie. - macha ręką i podąża przed siebie. Idziemy za nią razem z bagażami. Wsiadamy do jej starego, ale wciąż zadbanego auta. Na dworze jest już ciemno, bo jest już północ. Po zaledwie 10 minutach jazdy jesteśmy w nowym domu babci. Bardzo mi się podoba. Rozpakowuje wszystkie swoje rzeczy i układam do szafy,która jest w pokoju gościnnym. W tym, w którym będę mieszkać razem z Liv przez najbliższy tydzień... Posłanie dla Teda również rozkładam, ale na podłodze. W końcu bezsilna opadam na łóżko. Obok śpi już Olivia. Nie mam siły dzwonić do Niall'a. Zrobię to jutro. On też pewnie już śpi. W tym właśnie przekonaniu zasypiam.
Jest ranek. Siedzimy przy stole jedząc śniadanie.
-Tak w zasadzie, to czyj to pies?- pyta babcia patrząc na Teda, który wbiegł do kuchni.
-Chłopaka Dove. - wtrąca Liv upijając łyk herbaty.
-Ojej.. Znalazłaś chłopaka? -pyta staruszka patrząc na mnie spod swoich okularów do czytania. Nie to że wcześniej nie miałam chłopaka, poprostu babcia nie musiała wiedzieć o takich rzeczach.
-Tak babciu.
-Jak się nazywa? Przystojny chociaż? -dopytuje, czego naprawdę nie lubię.
-Niall, Niall Horan. I tak, jest BARDZO przystojny. - zabawnie podkreślam słowo "bardzo".
-Horan?
-Tak. - odpowiadam spokojnie, wiedząc że babcia czasami niedosłyszy. W końcu nie należy już do tych młodych.
-Dlaczego przywiozłaś go ze sobą?
-Niall wyjechał do rodziców. Nie mógł wziąć go ze sobą.
-A gdzie mieszkają jego rodzice?
-Gdzieś w Irlandii.
-Bo wiesz, na mojej ulicy mieszka państwo o tym nazwisku.- gdy babcia to powiedziała, moje serce zaczyna bić szybciej. W innym tempie. Czy to możliwe?
-Czy to możliwe, że może chodzić o Niall'a?
**********************************
*stewardessa - kobieta obsługująca pasażerów samolotów
*Mullingar- miejscowość w Irlandii.
O japierdole serce mi bije szybciej <3 Błagam dawaj więcej <3 Nie będe mogła bez tego zasnąć <3 To takie piękne
OdpowiedzUsuńPonieważ mam kilka rozdziałów na zapas to dodam, bo bardzo się cieszę że ktoś w końcu to skomentował 😍 ~ Directioner
Usuń