środa, 7 października 2015

Rozdział 6: " Do pana Horana poproszę."


Jestem w domu Nialla. Siedzę na kanapie z laptopem w rękach. Szukam ogłoszeń do pracy. Szukam już godzinę, ale wciąż nie ma nic co mogłoby mnie zainteresować. Przez moje uszy obija się dźwięk telefonu, który dzwoni gdzieś w mojej torebce. Niechętnie wstaję z wygodnej sofy i podchodzę do wieszaka, gdzie wcześniej powiesiłam rzecz, do której zmierzam. Wygrzebuję komórkę z pojedynczej kieszeni swojej torby i odbieram ją.
-Tak, mamo?
-Dove, przyjdź do domu na obiad. Gotuję spaghetti.
- dziwi mnie to, z jakim spokojem mówi do mnie. Miałam  ochotę jej odmówić, ale jak usłyszałam "gotuję spaghetti" przełamałam się, ale to tylko dlatego że to moje ulubione danie. Z chęcią zabrałabym ze sobą Nialla, ale go nie ma.. Z pewnością smakowałoby mu spaghetti mojej mamy. Robi najlepsze spaghetti jakie kiedykolwiek jadłam. -
-Dobrze. - zgadzam się i powoli wydycham nagromadzone powietrze z moich płuc.-
- Bądź na 14.
-Okey, do zobaczenia.
- ta krótka wymiana zdań i tak mnie dość zdenerwowała. Wracam do mojej poprzedniej pracy. Wygodnie układam się na kanapie i kładę laptopa na kolanach. Sprawdzam godzinę, jest 12. Mam jeszcze dwie godziny.
Następne pół spędzam na dalszym poszukiwaniu oferty pracy. Mam coś na oku, ale zadzwonie do nich jutro. Dziś przecież niedziela. Wyłączam laptop i zostawiam go na stoliku do kawy. Podchodzę do lady kuchennej i z jednej z szafek wyjmuję karmę dla psa. Nasypuję porcję do miski Teda i chowam torbę. Biorę drugą miskę psa i nalewam do niej czystej, zimnej wody. Wołam psa, a po chwili przybiega do mnie, a ja go głaszczę. Pokazuję na miski z jedzeniem i pies zaczyna jeść. Przyglądam się chwile Tedowi, po czym idę na górę ku pokojowi Nialla. Wchodzę i wyjmuję ze swojej torby sukienkę. Jest czerwona i dość obcisła. Zabieram ją i idę do łazienki. Biorę szybki prysznic i rozpuszczam włosy. Poprawiam make- up i zakładam sukienkę. Schodzę na dół. Ubieram czarne baleriny. Zabieram torebkę, a do niej wrzucam telefon, który wcześniej rzuciłam na kanapę. Wychodzę z domu i zamykam za sobą drzwi na klucz, który dał mi Niebieskooki.
Dotarłam już do domu. Stoję przed drzwiami, spoglądam na zegarek który zdobi mój nadgarstek. 13:55.
Dzwonię dzwonkiem do drzwi, a po chwili otwiera mi je moja siostra. Witamy się uściskiem i uśmiechem. Wchodząc do domu zauważam nakryty stół przy którym siedzi już James, szeroko się uśmiechając. Witam wszystkich i również siadam do stołu. Atmosfera podczas jedzenia jest napięta. Spoglądam dyskretnie na mamę, która owija makaron z sosem wokół widelca. Nikt się nie  odzywa.. Do czasu.
-No Dove, opowiedz o tym swoim Niallu. - mówi Liv. Kopię ją pod stołem i obrzucam piorunującym spojrzeniem. Kątem oka widzę wyczekujące miny Jamesa i mamy.
-No więc - zaczynam niepewnie- on jest bardzo miły i d-dobry. - jąkam się.-
I kochany..
-Czemu nie przyszedł z tobą? -pyta nagle James.-
-Bo on.. on -znów się jąkam. Cholera!-  on wyjechał do Irlandii.
-Ciekawe. A po co? - wtrąca mama.-
-On pojechał odwiedzić rodzinę. Jest Irlandczykiem. - udało mi się powiedzieć bez jąkania się. Wszystkie oczy skierowane na mnie, dziwnie się z tym czuję. -
-Kiedy wraca? -pyta tym razem Olivia.-
-Za dwa tygodnie. - mówię łamiącym się głosem. Oczy mam już szklane, czuję to. Spuszczam głowę i dłubię widelcem w jedzeniu. Nikt już się nie odzywa. Na szczęście. Gdy w końcu skończyłam jeść i pozmywałam po sobie naczynia poszłam do swojego pokoju i spakowałam kilka potrzebnych rzeczy i ubrania. Schodzę z walizką na dół. Przy stole siedzi mama, czyta książkę " Krwawa panna młoda. " muszę kiedyś ją przeczytać, ma bardzo ciekawy tytuł. Idę wciąż przed siebie nie zważając na pytający wzrok matki.
-Co robisz?- pyta odrywając oczy od książki.-
- Idę do domu Nialla.
-Z walizką?
-Tak. Zamieszkam tam na jakiś czas. Poprosił mnie o to. - mówię zakładając buty.-
-A dlaczego?
-On ma psa i nie mógł wziąć go ze sobą, a po za tym, ufa mi.
-Mhm. No dobra, leć.
-Pa, mamo. - otwieram drzwi i wychodzę ciągnąc za sobą walizkę. -
-Pa.
- idę chodnikiem do domu Niebieskookiego. Wokół przejeżdża masa aut. Nagle jedno zjeżdża na chodnik, a kierowca odsuwa szybę. Za kółkiem widzę Liam'a , uśmiecha się szeroko.-
-Podrzucić gdzieś panią? - śmieje się.-
-Do pana Horana poproszę. - mówię i wchodzę do samochodu. On uśmiecha się do mnie i rusza.-
-Już się do niego wprowadzasz ? - śmieje się ponownie.-
-Oczywiście. - również się śmieję.-
- Zobaczysz, że te dwa tygodnie szybko zlecą. - mówi nie odrywając wzroku od drogi. Uśmiecham się.
Podczas jazdy rozmawiamy o różnych rzeczach. Liam wydaje się bardzo miły i sympatyczny. Polubiłam go, mam nadzieję że z wzajemnością.-
-A ty, masz kogoś?-pytam.
-No mam. -jego końciki ust wysoko unoszą się.
-Znam ją?
- Chyba nie.
-A poznam?
- Mam nadzieję że tak. - mruga do mnie.
-Super- uśmiecham się głupkowato i wychodzę z auta, widząc że stoimy przy celu. - Dziękuję bardzo Liam. - uśmiecham  się, a on robi to samo.
Podchodzę do drzwi i wyjmuję klucze ze swojej torebki. Przekręcam dwa razy i wchodzę.
Tak jak wcześniej wieszam torebkę na wieszaku, który stoi przy wejściu. Tym samym kluczem zamykam drzwi. Wyjmuję telefon i kładę go na stoliku do kawy. Biorę walizkę i idę z nią na górę. Zostawiam ją przy łóżku i z powrotem schodzę na dół. Biorę laptopa i włączam go. Wchodzę na Skype. Widzę że Niall jest online. Szybko wybieram opcję "zadzwoń" po chwili widzę szeroki uśmiech Niebieskookiego. Nie mogę się nim nacieszyć.
-Cześć skarbie. -zaczyna.
-Hej. - uśmiecham się.
-Co u ciebie ?
- W porządku. A jak u ciebie?
-Koszmarnie
-Dlaczego ?
-Po pierwsze: Nie widziałem cię już od kilkunastu godzin, a po drugie, mama cały czas mi truje "Musisz kiedyś przyjechać tu z Dove. Pokazać jej naszą piękną Irlandię!".- przewraca oczami.
-To urocze. -śmieję się.
-Wcale nie.
-Właśnie że tak.
-Nie. Chyba nie chciałabyś słuchać tego po 10 razy na dzień.
-No nie...
-No..
-Wiesz byłam dzisiaj w domu, mama dzwoniła i  powiedziała żebym przyszła na obiad.
- A co było na obiad?
-Niall!
-No co? Jestem ciekawy.
- Spaghetti. - pokazuję mu język.
-Mmm. Pyszności.
-No raczej. A zwłaszcza mojej mamy.
-Jak wrócę, to też ci zrobię spaghetti.
-Mogę się założyć że i tak nie będzie tak dobre, jak mamy.
-Wątpisz we mnie, Dove?
-Nie.
-Więc nie oceniaj, zanim nie spróbujesz. - uśmiecha się.
-Niech ci będzie.
- opowiedziałam Niebieskookiemu, wszystko co dziś się stało i co postanowiłam robić w wolnym czasie, jak go nie będzie.
-Dobranoc, skarbie.
-Dobranoc. - uśmiecham się do Nialla i kończymy wideo rozmowę. Po zjedzeniu kolacji umyłam się. Wychodzę z łazienki. Jestem ubrana w swoją pidżamę. Mokre włosy opadają mi na plecy, mocząc koszulkę. Rozglądam się dookoła. Na dole panuje ciemność. Na korytarzu, gdzie aktualnie przebywam pali się światło które razi moje oczy. Stoję przed "tajemniczymi" drzwiami. Nadal nie wiem co się za nimi znajduje. Wolno i delikatnie naciskam na klamkę, z nadzieją że jest otwarte. Ku mojemu zdziwieniu drzwi się otwierają. 
*************************************
Hej 😞 Tak jestem smutna 😢.
Dlaczego? Dlatego że pod ostatnim rozdziałem nie ma ani jednego komentarza... A z kolei pod 5 rozdziałem było aż 7 komentarzy ! Wiedziałam że długo się tym nie pocieszę 😡
Mam nadzieję że jeszcze ktoś czyta te FF, bo jak nie to chyba dam sobie spokój..
Ta notka nie będzie należeć do najdłuższych bo nie wiem co do Was powiedzieć, jak wy nie odzywacie się się do mnie 😞 i mam też nadzieję że tym razem będzie choć jeden komentarz.
Pamiętajcie że komentarz to motywacja do pisania !
To tyle. Do zobaczenia ❤
~Directioner 😍

3 komentarze:

  1. UWIERZ MI TO JEST ZAJEBISTE I ZE WZGLĘDU NA MOJE SŁOWA MAJĄ BYĆ DŁUGIE BO NIE MOGŁAM ODERWAĆ ZWROKU OD CZYTANIA I ŁZY MI LECIAŁY JAK CZYTAŁAM PROSZĘ DAWAJ TEGO WIĘCEJ <3

    OdpowiedzUsuń
  2. UWIERZ MI TO JEST ZAJEBISTE I ZE WZGLĘDU NA MOJE SŁOWA MAJĄ BYĆ DŁUGIE BO NIE MOGŁAM ODERWAĆ ZWROKU OD CZYTANIA I ŁZY MI LECIAŁY JAK CZYTAŁAM PROSZĘ DAWAJ TEGO WIĘCEJ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło 😂 będę dodawać krótsze, ale za to często :-) Dziękuje za te wszystkie cudowne słowa ❤

      Usuń