piątek, 11 września 2015

Rozdział 2 "Nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził, rozumiesz ?"


-Cześć  kochana !  - ciepło  przywitała się przyjaciółka przytulając mnie.-
-Cześć! Zapraszam
- odpowiedziałam  odwzajemniając gest Laury i machając ręką na znak żeby weszła. -  jest taka sprawa.. Czy Liv może iść z nami ?
- No jasne. Czemu nie. - uśmiechnęła się szeroko.-
-To świetnie, bo chłopak ją rzucił, a ja nie mogę patrzeć jak siedzi i płacze. - tłumaczyłam.-
- Nie ma sprawy, oby tylko Malik nie miał nic przeciwko. - użyła jego nazwiska, nawet nie wiem czemu, bo nigdy wcześniej tego nie zrobiła.-
-No mam nadzieję . - powiedziałam  głośno wdychając.-
- To co, idziemy się robić na bóstwo? - wyszczerzyła się  łapiąc moją rękę.-
-Pewnie.
- poszłyśmy do mojego pokoju, spojrzałam na zegar, była 16:09.
Usiadłyśmy przed dużym lustrem i robiłyśmy sobie makijaż. Ja postawiłam na naturalny, tak samo jak Laura.
Robiłyśmy go sobie pół godziny, bo na zegarku widniała 16:40 .
-Laura, gdzie on mieszka ? -spytałam czesząc swoje niesforne kręcone włosy.-
- Na ulicy True Blood, dom numer 57.
-Jak myślisz, ile będziemy  tam jechać od mojego domu ?
- Około 15 minut.
- To mamy jeszcze godzinę. - powiedziałam z ulgą- poczekaj chwilę, pójdę sprawdzić jak radzi sobie Olivia.- wyszłam z pokoju i podeszłam do drzwi prowadzących do pokoju siostry. Lekko zapukałam, a już po chwili usłyszałam głośne "proszę". Weszłam do pokoju w którym panował półmrok. Rozglądając się po nim dostrzegłam Liv stojącą przed wielką szafą.
-Hej, jak ci idzie ? -spytałam podchodząc do niej.-
- Dobrze, muszę jeszcze wybrać strój i się uczesać. - powiedziała uśmiechając się do mnie.-
- Ok. O 17:35 postaraj się zejść na dół, dobrze?
- Jasne szefowo. - powiedziała salutując w moją stronę, po czym obie zaczęłyśmy rechotać.
-Już jestem.- oznajmiłam przyjaciółce wchodząc do pokoju.-
- Świetnie, uczeszesz mnie.
-To rozkaz czy pytanie ? - zaśmiałam się siadając koło niej.-
-Raczej rozkaz.- teraz obie się śmiałyśmy.-
-No ok.
- poprosiła mnie abym zaplotła jej wokół głowy 2 warkocze, a potem je ze sobą związała. Jak powiedziała, tak zrobiłam, a potem zabrałam się za swoje uczesanie.
Ja poprostu rozczesałam ponownie włosy i zostawiłam rozpuszczone.
Następnie zabrałyśmy się za ubrania. Laura włożyła białą koszulkę z napisem"AC", pudrową koronkową spódnicę , czarną skórzaną kurtkę i czarne szpilki.
 A ja czarną zwiewną sukienkę , czarne szpilki z ćwiekami i czarną kopertówkę z zamkiem w kształcie czaszki.
 Obie byłyśmy już gotowe więc zeszłyśmy na dół, gdzie czekała na nas Liv.  Ubrana była w czerwono-czarne krótkie spodenki, czarną prześwitującą koszulę, a na jej szyi wisiał wisior z czaszką. -

 -No nareszcie.- powiedziała śmiesznie gestykulując rękami. -
- Która godzina ? - spytała tym razem Laura.-
-17: 34
- Zadzwoń po taxi. - powiedziała Liv.-
- Już wcześniej to zrobiłam. Ma być pod domem za 5 minut.- powiedziałam.-
- To ja jeszcze napiję się soku. - powiedziała Laura podchodząc do lodówki i  wyjmując z niej karton soku pomarańczowego. W ogóle mi to nie przeszkadzało, lubię jak moi przyjaciele czują się u mnie jak u siebie w domu. Nagle do domu weszła mama.
- Wróciłam ! - krzyknęła nawet na nas nie patrząc.-
- Łał! Jak pięknie.- powiedziała mama nareszcie nas zauważając. -
- Idziecie na tą imprezę prawda ?
-Tak mamo. - powiedziałam podekscytowana.-
- A nie wiedziałam że ty też idziesz.- powiedziała wskazując palcem na Olivię. -
-Dove mnie zabiera ze sobą. -powiedziała dumnie.-
-No dobrze, ale nie wracajcie za późno. -powiedziała grożąc zabawnie palcem. -
-Jasne..- wtrąciłam. Wyszłyśmy z domu żegnając się z mamą przez buziaka w policzek. Gdy tylko wyszłyśmy za bramę zauważyłyśmy podjeżdżającą  taksówkę. Szybko wpakowałyśmy się do auta, a Laura powiedziała do kierowcy
- Na ulicę True Blood poprosimy. - szeroko się przy tym uśmiechając.
-Oczywiście. - odpowiedział kierowca i szybko ruszył.
********************
- To tutaj - powiedziała Laura, żeby kierowca się zatrzymał. Gdy tylko otworzyłam drzwi samochodu usłyszałam głośną muzykę, dobiegającą oczywiście z domu Zayna. Nie zdążyłam nawet zadzwonić dzwonkiem do drzwi, a one się otworzyły. Rzecz jasna, same się nie otworzyły, bo to ktoś je otworzył. A ten ktoś to wysoki, dobrze zbudowany brunet z uroczym uśmiechem. Ten przystojniak to Liam.
- Cześć, zapraszam. - zaskakująco dobrze nas przyjął.-
- Cześć, dzięki. - odpowiedziałam zdezorientowana ciągnąc za sobą przyjaciółkę i siostrę. W pomieszczeniu w którym się znalazłyśmy panował mrok, jedyne co go rozświetlało to kula disco i pojedyncze kolorowe światła. Pokój był duży, a  na jego środku tańczył tłum ludzi. Połowy z nich nie znałam, zapewne to "starsi koledzy" Zayna i reszty. Nie obejrzałam się a Laura i Liv zniknęły mi z pola widzenia. Za wszelką cenę musiałam znaleźć Zayna, chciałam mu powiedzieć że jest tu moja młodsza siostra.
Chodząc po całym pomieszczeniu i rozpychając się łokciami wreszcie go znalazłam, siedział przy barze i pił jakiegoś drinka.
- Cześć Zayn
- Cześć... Yy, czekaj.. Przypomnę sobie..
-Dove
-A tak, Dove. Co tam? Jak się bawisz ? - spytał popijając trunek.-
- Wszystko ok. Chciałam ci powiedzieć że przyszłam tu z moją siostrą. Nie gniewasz się?
- Ile siostra ma lat?
- 16 - powiedziałam ze śmiechem. -
- W porządku, a podobna do ciebie ?
- Tak Zayn, to laska. - wybuchnęłam śmiechem. -
- Okey - zaczął się śmiać.
********************
Bawiłam się znakomicie, praktycznie wcale nie widziałam się z Laurą, tylko raz widziałam jak tańczy z Zayn'em. Chyba jej się udało. Olivi, wcale nie widziałam, więc poszłam jej poszukać. Na parkiecie jej nie było, przy barze też nie więc poszłam do łazienki. Tam ją znalazłam, stała przed lustrem i się pudrowała.
- Jak się bawisz ?
- Świetnie, a ty? - spytała nie przestając robić tego, co już robiła.-
- Też. Poderwałaś już jakieś ciacho ? - spytałam uśmiechając się głupio.-
- Tak, ma na imię Louis.
- Dziewczyno, on jest 5 lat starszy od ciebie. - wykrzyczałam doskonale wiedząc ile Lou ma lat.-
- Wiem, potrzebny mi taki. Nie chcę znowu jakiegoś małolata. Starsi są o wiele lepsi. - powiedziała zamykając puderniczkę i uśmiechając się w moją stronę .-
- Masz rację.
-Wiem. - powiedziała dumnie.-
- Och Liv, jak zwykle skromna - zaśmiałam się pod nosem- ja już lecę.
- Ja też, nie będę siedzieć w łazience przecież. - zaśmiała się.
Wyszłyśmy, a ona odrazu poszła w stronę Lou. Przewróciłam oczami i poszłam przed siebie. Zaczął lecieć wolny.
- Kocham ten kawałek- powiedziałam sama do siebie. Nagle poczułam dużą męską dłoń na swojej. Spojrzałam w górę, bo chłopak był wyższy ode mnie, a miałam szpilki. Piękne niebieskie oczy patrzyły w moje, aż nogi mi zmiękły jak zorientowałam się że to Niall. Uśmiechał się do mnie szczerząc swoje białe ząbki, na których był aparat ortodontyczny. Wyglądał tak uroczo.
- Zatańczysz ?  - spytał -
- Jasne.
- jego miękkie ręce szybko znalazły się na moich biodrach, a jego wzrok na mojej twarzy. Położyłam dłonie na jego ramieniach, a wzrok przeniosłam na jego niebieskie oczy , które przenikliwie wpatrywały się w moje. Kołysząc się w rytm muzyki utonęłam w jego oczach. Nie zorientowałam się, a nasze ciała były już tak blisko siebie, że nie byłam w stanie sama się od tego oderwać, nawet jak bym chciała. Położyłam głowę na jego ramieniu, w jego uścisku czułam się bardzo bezpieczna.
Gdy piosenka się skończyła, delikatnie odsunęłam się od Niebieskookiego, co wyraźnie go zaskoczyło.-
-Niall, piosenka się skończyła.
- To nie znaczy że nie możemy dalej tańczyć, prawda ? - spytał, zabawnie poruszając brwiami. -
-Prawda. - powiedziałam przez śmiech. Już miałam wtulić się w chłopaka, ale usłyszałam znajomy dźwięk telefonu, który oznaczał że przyszedł sms. Wyciągnęłam telefon z kopertówki i odczytałam wiadomość, była od Olivi
" Ja wracam do domu, Lou mnie odprowadzi. " Odpisałam "Ok, uważaj"
  i zablokowałam telefon , wcześniej zerkając na godzinę, była 22:19 .
-Niall
- Tak?
- Czy mogę ufać Louisowi ?
- Czemu pytasz?
- Jest z nim ktoś bardzo ważny dla mnie. - tłumaczyłam patrząc mu w oczy.-
- Uwierz, że możesz. - zapewniał, głaszcząc mnie po ramieniu. Ponownie przeszedł po mnie  ten przyjemny  dreszcz.-,
- Tobie wierzę.- uśmiechnęłam się do Niebieskookiego i wtuliłam się w jego tors. Tańczyliśmy tak  jeszcze godzinę. W tym czasie opowiadaliśmy sobie wzajemnie o sobie.
-Niall
- Mhm?
-Chcę wracać do domu
- Odprowadzę cię
- Nie trzeba
- Ale ja chcę
-Nie chcę ci robić problemów
- To żaden problem - powiedział szeroko uśmiechając się do mnie. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a poczułam jego silną dłoń na mojej delikatnie ciągnącą mnie za sobą. Już po chwili byliśmy na ulicy. Niall doskonale wiedział gdzie mieszkam, bo wcześniej mu o tym wspomniałam. Szliśmy chwilę w ciszy. Założyłam rękę na rękę i szybko pocierałam nimi o skórę, bo było mi zimno. Nialler szybko to zauważył, zatrzymał się.
- Zimno ci?
- Jak cholera..- Horan zdjął z siebie swoją bejsbolówkę i szybko zarzucił mi ją na ramiona, po czym objął mnie ręką. Uśmiechnęłam się do Niebieskookiego , a on odwzajemnił mój gest. On jest taki słodki i kochany.
********************
- Jesteśmy - powiedziałam uśmiechając się do Niallera.
- Mogłabyś dać mi na chwilę swój telefon ?
- Jasne. - powiedziałam podając mu komórkę. Zauważyłam że wpisuje jakiś numer, ale to nie "jakiś numer" , tylko swój, bo chwilę póżniej przyszedł mu sms z mojego numeru, o treści " Zadzwoń do mnie" . Oddał mi telefon i powiedział "Dzięki za numer " , a potem się szeroko uśmiechnął . Zarumieniłam się na ten widok. Mimo sporej ilości makijażu, nie dało się ukryć moich rumieńców.
- Nie dość że przystojny , to jeszcze sprytny - zaśmiałam się - ja już będę uciekać.
- A coś na pożegnanie? - uśmiechnął się. Podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek, uśmiechnęłam się i odwróciłam po czym szłam w stronę drzwi, ale przypomniałam sobie, że nadal mam na sobie Niallerową bluzę. Odwróciłam się i zobaczyłam że on wciąż tam stał. Chyba chciał się upewnić że bezpiecznie dotrę do domu.
-Niall, twoja bluza
- Zatrzymaj ją
-Nie Niall, to twoja bluza - już miałam ją z siebie  ściągnąć, gdy nagle poczułam  że blondyn jeszcze bardziej ją na mnie naciągnął.-
- Teraz twoja. - uroczo się uśmiechnął i puścił mi oczko. Jeszcze raz dałam mu buziaka. Podbiegłam w stronę drzwi i weszłam do domu, więcej się nie oglądając.
W domu było całkiem ciemno, w kuchni i salonie nikogo nie było. Zajrzałam do sypialni mamy, spała. Zapewne była bardzo zmęczona. Olivia jeszcze siedziała przed komputerem, a James pewnie był u swojej dziewczyny, bo nigdzie go nie było. Weszłam do swojego pokoju i pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się na łóżko. Leżałam tak dobre 10 minut, aż w końcu zwlekłam się z wyrka i powiesiłam Niallerową bluzę do szafy. Zdjęłam szpilki i również zostawiłam je w szafie. Leniwie poczłapałam do łazienki, zdjęłam z siebie ubrania i wrzuciłam je do kosza na brudne ciuchy. Weszłam pod prysznic i dokładnie się umyłam. 
Wytarłam ręcznikiem całe ciało, ubrałam pidżamę i związałam włosy w kucyka. Wróciłam do pokoju, wzięłam telefon i wysłałam smsa do Irlandczyka.
" Dobranoc. Dove"
Już po chwili dostałam odpowiedź
"Dobranoc śliczna.
    Niall"
Teraz mogłam spać spokojnie. Ułożyłam się wygodnie na dużym, miękkim łóżku i już po chwili znalazłam się w kranie snów.
********************
Gorące promienie słoneczne przebijały się przez okna, ogrzewając moją twarz. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się kilka razy i podeszłam do biurka żeby wziąć telefon. Na nim widniała godzina 10:32. Długo spałam, a w tym czasie Niall do mnie napisał
" Jak się obudzisz, to odpisz. Niall"
W głowie miałam tylko jedno pytanie
" Co się stało?"
Szybko odpisałam Niebieskookiemu
"Coś się stało?"
już po chwili, telefon zaczął dzwonić, tak dobrze myślicie, to Niall dzwonił. Nacisnęłam zielony przycisk i przyłożyłam komórkę do ucha.
-Halo?
-Cześć, jak się spało?
- Znakomicie- zaśmiałam się.
- Dlaczego?
- Bo śniłam o tobie
- Och, skąd ja to wiedziałem - zaśmiał się -
- No nie wiem
-Do rzeczy. Dove, czy czy chciałabyś gdzieś dziś wyskoczyć ?
- Bardzo chętnie
- Super, przyjadę  po ciebie o 14:30
- Świetnie. Do zobaczenia!
- Pa.  - przez chwilę piszczałam z radości, bo przecież marzyłam o tej chwili. Później zdecydowałam że zadzwonię do Laury i opowiem jej o wszystkim. Szybko wystukałam znajomy mi numer. Po ponad 30 minutach rozmowy , w końcu   ją zakończyłyśmy. Tuż po tym spojrzałam na godzinę, była 11:14.
Miałam niecałe 3 i pół  godziny. Prędko popędziłam pod prysznic, jak codziennie. Umyłam głowę, a następnie ją wysuszyłam. Zeszłam na dół, dziś jest niedziela więc moja mama ma wolne od pracy. Podejrzewam że Liv jeszcze śpi..
- Dzień dobry wszystkim! - radośnie krzyknęłam już na wejściu.-
-Dzień dobry. - usłyszałam głos mamy i Jamesa, który zabrzmiał w tym samym czasie.-
-Jak impreza? - jak zwykle ciekawa mama...-
-W porządku
-Poznałaś jakiegoś fajnego chłopaka?
-Mamo..- odpowiedziałam poirytowana przewracając oczami.-
-Przystojny ? -nie nienawidziłam jak drąży temat o chłopakach.-
-Tak, nawet bardziej niż ty. - w tym momencie wskazałam palcem na nabijającego się Jamesa, który momentalnie przestał się śmiać.-
- Co ty taka dzisiaj?
-Jaka?
-Taka zdenerwowana.
- Nie jestem zdenerwowana.
-Jesteś,widać to po tobie. -wtrącił James.-
-A ty się nie wtrącaj- spojrzałam groźnym wzrokiem na brata- może i jestem zdenerwowana,ale to dlatego że  ten "przystojniak" zaprosił mnie na randkę. - dumnie odcięłam się  -
-I co nic nie mówisz?! - krzyknęła mama przestając robić to co już robiła, czyli przewracanie naleśników na drugą stronę. Zaczęła zadawać mnóstwo pytań, nie zdążyłam wtrącić ani jednego słowa, ale w końcu przestała nawijać, bo zabrakło jej tchu w piersiach i mogłam coś powiedzieć.-
-Mamo, naleśniki co się palą. - powiedziałam wskazując palcem na kuchenkę.-
-Cholera.. -podbiegła zdezorientowana do patelni- No trudno, wy będziecie je jeść. - powiedziała rozbawiona.-
- O nie, ja odpadam. - zeskoczyłam ze stołka i pobiegłam schodami na górę do  pokoju.
Tak się cieszę że nie odpowiedziałam na te wszystkie pytania.. Spojrzałam na zegarek, widniała na nim godzina 11:21. Ubrałam krótkie  dżinsowe szorty, zwykłą białą koszulkę bokserkę i białe Conversy.
Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z domu na miasto. Chciałam iść do kawiarni, napić się gorącej czekolady mimo że był czerwiec, i zjeść kawałek ciasta. Szłam chodnikiem przez ulice Londynu. Wiedziałam że za mną ktoś idzie , ale wolałam się nie odwracać. Nagle ktoś zaczął ciągnąc mnie za włosy, zauważyłam że to jakiś mężczyzna, menel czy coś.
Przeraźliwie się bałam że zrobi mi krzywdę. Po dłuższej chwili ból ustąpił, odwróciłam się i zobaczyłam Niallera uderzającego tego zboczeńca z pięści w twarz. Wcale nie było mi go  żal. Zabrał się i uciekł. Po chwili poczułam  dłoń Irlandczyka na mojej twarzy. Ryczałam jak mała dziewczynka, która zobaczyła biednego kotka.. Niebieskooki szybko wytarł słoną ciecz spływającą po moich rozgrzanych policzkach, swoimi ciepłymi palcami.
Szybko wtuliłam się w niego wciąż szlochając, on odwzajemnił mój gest.
-Nie wiem co by się stało gdybyś mnie nie uratował. Przecież on mógłby mnie..
-Nawet tak nie myśl. - wtrącił mocniej mnie przytulając- Nie pozwolę żeby ktokolwiek cię skrzywdził, rozumiesz ? -powiedział opierając swoje dłonie na moich ramionach , lekko mną potrząsając.-
-Dziękuję. -wyszeptałam ponownie wtulając się w chłopaka.
Zaprowadził mnie do samochodu, a sam poszedł kupić mi jakąś drożdżówkę. Był taki opiekuńczy, kochany..
Wrócił, wsiadł do auta i podał mi bułkę z jabłkiem.
-To moja ulubiona. -powiedziałam odbierając ją od Nialla. -
-Wiem - powiedział uśmiechając się szeroko. -
-Skąd?
-Przeczucie. - odpowiedział odpalając silnik samochodu.
-Jakim cudem się tu tak szybko pojawiłeś?-spytałam zagryzając kawałek bułki.-
-Przejeżdżałem akurat obok, a jak to zobaczyłem.. Poprostu mnie poniosło. -zauważyłam jak mocniej zaciska dłonie na kierownicy i zagryza wargę.
Skończyłam jeść ,a papierek po drożdżówce schowałam do kieszeni. -
-Niall?
-Tak?
-Gdzie jedziemy?
-Odwiozę cię do domu.
-A która godzina?
-12
-Jeszcze 2 i pól godziny.-powiedziałam lekko się uśmiechając.-
-Zdążysz się przygotować? - zaśmiał się.-
-Wątpisz w moje zdolności?
-Oczywiście że nie. -ponownie pokazał swoje cudne białe zęby.-
-A gdzie mnie zabierzesz ?
-Niespodzianka. - puścił mi oczko, na chwilę odrywając wzrok z drogi. -
-Niall patrz na drogę! - krzyknęłam.-
- Nie bój się
-Nie boję
- Na pewno ?
- Oczywiście
-Zobaczymy.. -mruknął pod nosem po czym na zmianę zaczął naciskać pedał gazu i hamulec. -
-Wariat - zaśmiałam się. -
-Och tak ? - teraz jechał tak szybko, że nie zorientowałam się jak podjechaliśmy pod mój dom - coś mówiłaś?
-Mega wariat. - płakałam ze śmiechu.-
- Leć bo nie zdążysz wybrać butów. -zaśmiał się .-
- Bardzo śmieszne . - warknęłam udając oburzenie. -
-Nie fochaj się, no.
- nic nie odpowiedziałam tylko założyłam rękę na rękę i zadarłam głowę w górę. Widząc to Niall dał mi buziaka w policzek. Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i wyszłam z czarnego samochodu ciągle machając do Irlandczyka. Weszłam do domu totalnie ignorując to co się działo w salonie. Wdrapałam się po schodach w górę do mojego pokoju.  Zaczęłam szperać w szafie szukając idealnego stroju na randkę z Niebieskookim. Wybrałam sukienkę, na dole miętowa, a na górze czarna. Zwiewna, z tyłu dłuższa a z przodu krótsza. Do tego czarne szpilki. Zrobiłam dosyć mocny makijaż i rozpuściłam włosy , które sięgały mi prawie do pasa. Ostatni raz przejrzałam telefon, spojrzałam również na godzinę, była równo 14. Ze względu na to zeszłam na dół i włączyłam telewizor. Oglądałam jakąś komedię, która wcale nie była taka śmieszna. W końcu  wybiła ta godzina, ta w której moje największe marzenie się spełni. Usłyszałam silnik samochodu, który szybko zgasł.
"Jaki punktualny" pomyślałam i podeszłam do drzwi, które zaraz miałam otworzyć Niallerowi. Usłyszałam dzwonek, który rozszedł się po całym domu. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi. -
-Cześć.
-znowu usłyszałam jego cudny głos.-
- Cześć
- Pięknie wyglądasz. - uśmiechnął się do mnie..-
-Dziękuję, ty też niczego sobie. -zaśmiałam się. Niall wystawił rękę, żebym mogła się pod nią złapać. Otworzył mi drzwi do auta, po czym sam obszedł go na około i wsiadł na miejsce kierowcy. Zapięliśmy pasy, Niall odpalił silnik i ruszyliśmy. Miałam nadzieję że zabierze mnie do jakiejś restauracji, bo byłam okropnie głodna. Po chwili znowu się zatrzymaliśmy. Niall odpiął pasy i wysiadł z samochodu. Podszedł do moich drzwi i otworzył je. Podał mi rękę żebym mogła wyjść. Czułam się jak jakaś księżniczka. Nie rozglądałam się nawet, tylko szłam pod rękę z Niallem nie przejmując się zbytnio gdzie jestem. Po jakimś czasie zauważyłam że jesteśmy w pięknej restauracji. Usiedliśmy przy dwuosobowym stoliku, dostaliśmy wielkie menu z daniami, deserami itp. Gdy Niall wybrał już jedzenie dla siebie ja wciąż zastanawiałam się nad deserem, ale w końcu wybrałam lody czekoladowe z truskawkami. -
- Nawet nie wiesz jak się cieszę że jesteś tu ze mną. -powiedział do mnie uśmiechając się szeroko. -
-Nawet nie wiesz jak się cieszę że mnie tu zabrałeś. -odpowiedziałam śmiejąc się do Niallera. -
- Zawsze chciałem cię zaprosić, ale jakoś nie miałem odwagi.
-Ty? Nie miałeś odwagi? - nie wierzyłam w to co mówił.-
-Taka dziewczyna jak ty może mieć każdego. - uśmiechnął się.-
-Taki facet jak ty może mieć każdą.
-Ty nie jesteś każda, ty jesteś Dove. Jesteś sobą i to mnie cieszy. - powiedział patrząc mi w oczy.-
- Ale słodko. Wiesz zawsze mi się podobałeś... - uśmiechnęłam się i spuściłam głowę.-
-Serio ?
-Tak
-Ty też mi się zawsze  podobałaś
-Serio ?
-Tak .- na tym rozmowa się skończyła, bo kelnerka przyniosła nam nasze jedzenie. Podczas jedzenia rozmawialiśmy, tak naprawdę to o wszystkim i o niczym. Gdy już opuściliśmy restaurację znowu zaczęliśmy rozmawiać.-
- Teraz pójdziemy pieszo, nie przeszkadza ci to?
-Ani trochę. -uśmiechnęłam się. Szliśmy około 10 minut,aż w końcu Niall się zatrzymał.-
-To tutaj.
-Ale tu pięknie. -westchnęłam podziwiając niewielkie jeziorko w którym odbijało się zachodzące już słońce. Weszłam na most wcześniej zostawiając na jego początku swoje buty. Usiadłam na końcu drewnianego mostku mocząc stopy w ciepłej wodzie. Po chwili obok mnie usiadł Noeboeskooki. Dokładnie obserwował to co robiłam. -
-Ładnie, prawda..
-Tak -odparłam opierając głowę na jego ramieniu- skąd znasz to miejsce?
- Mój przyjaciel Harry mi je pokazał. Dosyć często przychodzimy tu w piątkę i się kąpiemy.
-To pewnie niezła zabawa.
-Nie kąpałaś się nigdy w jeziorze ?
-Nie, nie umiem pływać.
-To uważaj. -wstał z mostku odsunął się trochę i zdjął z siebie koszulkę i spodnie.-
-Niall ty chyba nie chcesz..- nie zdążyłam dokończyć zdania, a to dlatego  że oblała mnie woda, bo Niall wskoczył do jeziora.-
- Wariat. -zaśmiałam się. Niall podpłynął do mnie.-
-Ja wariat ?
-Tak, ty. -jeszcze głośniej się zaśmiałam. Nagle poczułam jak blondyn łapie mnie za biodra i wciąga do wody. -
-Nie Niall ! - krzyczałam, ale to nic nie dało. Już po chwili znalazłam się pod wodą, ale Niall ponownie chwycił mnie za biodra i wyciągnął z wody. Szybko oplotłam ręce wokół jego szyi, a nogi wokół pasa i się w niego wtuliłam ciężko oddychając. On tylko się śmiał. -
-Bawi cię to ? - odkleiłam głowę od jego torsu. -
-Trochę . -wciąż się śmiał- Wiesz dlaczego to zrobiłem ?
- Wciąż się głowie, może mnie oświecisz ?
- Żeby się ciebie zapytać..
-Tak?
-Czy chcesz zostać moją dziewczyną?
-Tak Niall, chcę. - zgodziłam się bez zastanowienia. Niall uśmiechnął się i już po chwili nasze usta  skleiły się w jedną całość. Całował mnie tak delikatnie, swoimi malinowymi ustami, że nie chciałam aby przestawał. -
- A musiałeś spytać o to w jeziorze? -zaśmiałam się odrywając na chwilę od chłopaka.-
- Tak
-Czemu?
-Bo tak jest zdecydowanie bardziej romantycznie.
-Rzeczywiście. - zaśmialiśmy się oboje, i ponownie zaczęliśmy się całować.
********************
Hej :* Jest 2 rozdział. :D cieszycie się? Bo ja bardzo :) piszcie co wam się w nim podoba, bardzo mnie to ciekawi :) z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy itp... Do następnego. ;)


6 komentarzy:

  1. Super. Tak się cieszę że Dove jest z Niall. To w jeziorku. Znakomicie. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Proszę o 3 rozdział.

      Usuń
  2. To jest wspaniałe. A takie romantyczne... Pozdro dla autorki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG.... nie mogłam się oderwać szkoda że to nie Był Harry i ja :(

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG.... nie mogłam się oderwać szkoda że to nie Był Harry i ja :(

    OdpowiedzUsuń